Ebook + książka Być córką i nie zwariować, Katarzyna Miller, Anna Bimer. EPUB,MOBI. Wypróbuj 3 dni za darmo lub kup teraz do -50%!
Być Kobietą i Nie Zwariować na Allegro.pl - Zróżnicowany zbiór ofert, najlepsze ceny i promocje. Wejdź i znajdź to, czego szukasz!
Jak nie zwariować? Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami Moderator: Moderatorzy. Posty: 424 Strona 12 z 29. Przejdź do strony: Poprzednia; 1
Pamiętaj - to Ty ustalasz reguły!W XXI wieku bycie fit to niemal obowiązek. Żyjemy w kulturze obrazkowej, propagującej określony kanon urody, bezustannie jesteśmy atakowani hasłami motywacyjnymi, reklamami sprzyjających ciału produktów. Błyskawiczne plany treningowe, szamańskie suplementy, diety cud
Być kobietą i nie zwariować - Miller Katarzyna, Pawluczuk Monika, w empik.com: 29,90 zł. Przeczytaj recenzję Być kobietą i nie zwariować.
Grupa terapeutyczna opisana w książce "Być kobietą i nie zwariować" - poradniku Katarzyny Miller i Moniki Pawluczuk - nigdy nie istniała. Istnieje natomiast jej terapeutka - Katarzyna. Reszta, jak piszą autorki została trochę zmyślona, trochę przerobiona, skompilowana z wielu wykładów, sesji grupowych i indywidualnych, z wielu
. Ciągle pojawiają się wpisy na blogach i forach o tym jak powinnyśmy zadbać o siebie. O tym, że cellulit trzeba usunąć, że fryzura na głowie powinna być prosto od fryzjera a dupa jędrna i seksowna parę tygodni po porodzie. To nieprawda! Ale nieprawdą też jest, że możemy się zapuścić, zrobić z siebie maciory, dojne krowy albo inne zwierzęta hodowlane…Ale wiecie co? Nie będę Wam pisać jak czują się wszystkie mamy w Polsce czy na świecie ani czego pragną, czego im brakuje, na czym im zależy i co by chciały. Nie będę, bo przecież nie znam Was wszystkich. Każda może mieć inne poglądy, pragnienia, wyobrażenia, priorytety. Dlatego opowiem Wam czego ja chcę, pragnę, wyobrażam sobie i co spędza mi sen z teraz mam zupełnie inne priorytety niż przed ciążą, w ciąży czy po porodzie. Jest to chyba w miarę oczywiste, bo moje życie się zmieniło. Chociaż nie wiedziałam przed ciążą, że czegoś mi brakuje to teraz stwierdzam, że jednak brakowało. I nie tylko ja. Razem z moim hubbiem wiemy, że nasze życie się zmieniło, ale jest fajniejsze. Jest tylko jedna różnica. Zasadnicza! Mąż nie miał na plusie kilku kilogramów (no dobra miał, ale nie z ciąży 😉 ), nie nosił dziecka pod sercem, nie musiał rodzić! Nie musiał rodzić! Nie ma też takich obowiązków i zadań, które ja muszę w ciągu dnia wykonać, ale to nieważne. Ja urodziłam, ja jestem mamą, ja mam zmienione życie. I to jest super! Uwielbiam wszystko w swoim nowym porządku świata. Absolutnie wszystko! No dobra, nie wszystko. Myślę, że mogłabym żyć bez zmieniania obsranych pampersów. Ale poza tym kocham swoją nową rolę. Teraz też się w niej odnajduję i umiem pogodzić z wcześniejszymi rolami i początku było ciężko. Poród, połóg, malutkie dziecko, nowe zadania. I wszystko to odbywało się niejako moim kosztem. Zrezygnowałam z wielu przyjemności i „przyjemności” na rzecz nowych zadań. I powiem Wam szczerze, że było też kilka rzeczy, z których rezygnowałam bardzo chętnie, bo nie znoszę ich robić. Jedną z takich rzeczy było dbanie o fryzurę. Wiem, wiem. Kobieta bez fryzury na głowie wygląda jak flądra, co moja mama powtarza mi bezustannie… Ale w ciąży tłumaczyłam, że zapuszczam włosy, a po porodzie miałam tyle wymówek, że nie musiałam się na nie zbytnio wysilać. Nie znoszę chodzić do fryzjera. I nigdy tego nie polubię raczej. Nie rozumiem tej atmosfery, kliku godzin na fotelu fryzjerskim, wymuszonych plotek od obcej baby i czekania. Ohhh tego czekania na babsko, które zejdzie z zarezerwowanego przeze mnie miejsca i fotela, bo ona tylko końcówki podciąć chciała. No więc do fryzjera nie chodziłam ani w ciąży, ani po porodzie. Ale czas był najwyższy, żeby się ogarnąć. Długo mi to zajęło, ale znalazłam sposób. I to w dodatku sposób idealny. Mobilne studio tak! To było i będzie już forever rozwiązanie właśnie dla mnie. Przyjechała przemiła Pani, miała ze sobą wszystkie graty i na dodatek trafiła idealnie, bo w porę drzemki Rumpla. Pomacała głowę, pooglądała włosy i wysłuchała moich pomysłów. A potem zrobiła swoje. I jestem ogromnie zadowolona. Okazuje się, że długie włosy nie są dla mnie. Wyglądam w nich jak flądra – bez względu na to czy je staram się jakoś ułożyć czy pozostawiam artystyczny nieład. Czyste mam zawsze, bo do takiego stanu nie chcę się doprowadzać, ale brak fryzury to też jest dramat, więc teraz mam krótkie. I ładne. I nawet hubbie stwierdził, że w krótkich mi ładnie. W tym momencie muszę sić pochwalić, że walnął mi taki komplement, że ścięło mnie z nóg. Powiedział do mnie „moja Claire” czyt. Claire Underwood z „House of Cards”. Serialowy masterpiece, postać interesująca. Fryzura a’la Claire jest moją nową rzecz to dbanie o siebie. O figurę, i jędrność i ten stan ducha i umysłu, który jest w absolutnej nirwanie i relaksie po 50 minutach wycisku. O tym co lubię robić dla formy już Wam pisałam… Oczywiście oprócz dbania o formę fizyczną są jeszcze dalsze zabiegi, które wypada kobiecie odprawiać, aby nie wyglądać jak flądra. I do tego musiałam na nowo przywyknąć. Na nową znaleźć czas i chęci. Ale to jest coś na czym mi zależy. Chcę być zadbana, estetyczna, ładna, seksowna, kobieca. Chcę być MILF, a kto mi zabroni. Ale nie chcę być mamą, której bardziej zależy na uzupełnieniu żelu na paznokciach, setnych perfumach i stylówie prosto z wybiegu. Nie muszę taka być. To mi do szczęścia nie było i nie jest potrzebne. Choć gratuluję mamom, które potrafią takie być nie kosztem dziecka…No więc do fryzjera się zmusiłam. Na szczęście inne kobiece formalności nie były i nie są dla mnie tak nieznośne. Kiedy Rumpel już śpi ja działam dla siebie. I to na wielu płaszczyznach. Często ostatnią, ale nie zapomnianą, jest moje ciało. Po prysznicu i wszystkich żyletkach, maszynkach, peelingach, żelach i szamponach wychodzę z wanny i już prawie wyglądam i czuję się jak kobieta. Jeszcze tylko jakiś balsam, krem, emulsja, maska lub naturalny olejek i wieczór zaliczam do udanych i szczęśliwych. I takie codziennie pilnowanie drobnych podstawowych czynności jest podstawą dbania o siebie i poczucia, że oprócz mamy jestem także kobietą. Ale kogo ja oszukuję!!!!!! Oczywiście, że czasami nie mam obciętych skórek i wypiłowanych paznokci (w tym momencie składam hołd mojej kochanej O. – z bliskiej rodziny. Kobiecie, która ma zawsze piękne dłonie i stopy!! i inne części ciała. Tak O. to o Tobie!!), nie nakładam balsamów codziennie, czasem nie mam jak wyregulować brwi i wtedy jest caterpillar chasing its mama…(wyjaśnię na końcu) I wiele różnych czynności, które kiedyś robiłam odeszło w zapomnienie. Ale BeMam dzięki za inspirację. Bo od paru dni wykorzystuję każdą okoliczność i robię co mogę i kiedy mogę. I tym sposobem moje dłonie nie są notorycznie suche, bo zaczęłam je smarować na przewijaku, ćwiczę również w domu i to z Rumplem i mogę z całą siłą potwierdzić Wam, że zasada 30 dni działa! Tak w 30 dni wyrabiamy sobie nawyk, więc warto przezwyciężyć niechęć i wątpliwości i podjąć wyzwanie – czymkolwiek by ono nie było: nie jedzenie słodyczy, jedzenie warzyw, ćwiczenie np. brzuszków, pompek, skłonów, przysiadów, powtarzanie komplementów. Dobre nawyki działają!OOO to tak na koniec dodam Wam ogromny łyk inspiracji na temat właśnie nawyku i pozytywnego myślenia. Znacie TEDa? Jak znacie to super. Jak nie to spieszę donieść, że to platforma cudownych ludzi, z cudownymi wykładami i inspiracja dla każdej z nas. A ten wykład jest wspaniały:Facet jest niesamowity. Shawn Achor mnie zainspirował. Może zainspiruje i Was. Tak więc myślcie pozytywnie, działajcie, róbcie każdego dnia coś dla siebie! Bo to co on mówi można odnieść do wielu aspektów naszego no tak. Miałam Wam jeszcze na koniec wyjaśnić zwrot catterpillar chasing its mama. Jest on oczywiście z serialu Friends. Musiało się kiedyś wydać. Jestem fanką do sześcianu. Uwielbiam. Cytuję kiedy mogę. Oglądałam już chyba z 10 razy. Nie nudzi mi się ani trochę. A zwrot jest z odcinka, w którym Joey do zdjęć aktorskich chciał sobie wyregulować brwi i po wizycie w salonie kosmetycznym i próbie wosku wrócił do mieszkania z jedną brwią wydepilowaną, a drugiej nie dał już sobie torturować. Więc wyglądały jakby mała gąsieniczka goniła swoją owłosioną mamę gąsienicę 🙂 HAHA. Ale Chandler przyszedł z pomocą…Tyle moich zwierzeń na dziś.
1 2013-02-01 21:26:52 marena7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: tarepeuta uzależnień Zarejestrowany: 2010-12-20 Posty: 1,447 Wiek: 58 Temat: Jak być teściową i nie zwariować? No właśnie. Prawie każda kobieta nią będzie wcześniej lub później. Straszne, prawda? Straszne, szczególnie gdy się pomyśli o tym co się o teściowych mówi. Jak być dobrą teściową? Gdy jeszcze nią nie byłam, uważałam że to proste. Uważałam, że jeśli będę trzymać dystans, nie będę się wtrącać, komentować, dyrygować, pouczać, nachodzić, jęczeć i trzymać się pazurami swojego "synusia", to będzie dobrze. Że jeśli zajmę się swoim życiem i swoimi pasjami, to będzie dobrze. Okazało się, że nie jest to takie oczywiste. Mnie się wydaje, że z niektórymi synowymi jest często tak, że nie sposób im dogodzić. Że teściowa pełni rolę piorunochronu, że to takie drzewo, na które kozy skaczą. Że młoda żona i matka może w akceptowany przez otoczenie sposób zrzucić wszystkie swoje frustracje na teściową, bo wszyscy wiedzą, że teściowa ZAWSZE jest podła. Jest podła, bo się wtrąca i jest podła, bo się nie chwilą rozmawiałam ze swoją 86-letnią teściową o tym jak to jest pomiędzy tymi dwiema kobietami. I ona powiedziała, że to tak musi być, że musi iskrzyć. Powiedziała, że rzadko się zdarza, by synowa i teściowa nie miały jakiegoś "ale" do siebie. I nie wiadomo z czego to żeby się ze sobą zaprzyjaźniły tak jak my, to chyba tak więc robić, żeby być dobrą teściową? Jeśli nie liczyć rady, by umrzeć przed ożenkiem syna, to żyć swoim życiem i trzymać dystans (jednak) do młodej rodziny i do siebie mimo to nie będzie się dobrą teściową w oczach synowej, to przynajmniej nie będzie się najgorszą we własnych. Zachęcam teściowe i przyszłe teściowe do wypowiadania się. 2 Odpowiedź przez Joga 2013-02-01 22:39:36 Joga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-03 Posty: 1,027 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Syn śpi więc melduję się na forum Tylko nie wiem co napisać, bo marena7 napisałaś, już chyba wszystko ja takiej teściowej jak Ty bym chciała i pisałam o tym wielokrotnie i taką właśnie chciałabym być. A mogę zapytać jak to jest, że przyjaźnisz się ze swoją? Jaką była teściową kiedy się poznałyście? Było dobrze od razu czy musiałyście się bardzo "napracować", żeby "zaiskrzyło"? Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać. 3 Odpowiedź przez Merredithhh 2013-02-01 22:57:48 Merredithhh Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-15 Posty: 1,080 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Myślę, że dystans i życie swoim życiem to taka "podstawa" w zestawie cech mile widzianych u teściowej. Co jeszcze? Może traktowanie synowej po prostu jak człowieka, nie jako dodatku do wspaniałego i mądrego syna, nie jak wroga, ale też nie jak kogoś, do kogo trzeba się koniecznie słowa "nie", tego, że młodzi mają inne plany i na niedzielne popołudnie i na życie w ogóle, niż by teściowa sobie życzyła. Uszanowanie innego światopoglądu. I metod wychwawczych z nim krytykowanie synowej do syna, nie wypytywanie go o prywatne małżeńskie sprawy gdy tylko synowa zniknie z jestem teściową i nie wiem czy nią kiedykolwiek będę, ale wyżej wymienione cechy chętnie bym widziała u matki mojego masz rację, że bycie dobrą teściową wydaje się łatwe. Tylko że każda z nas wie jak być idealną teściową dla samej siebie. A nigdy nie wiadomo jaka synowa, z jakim wyobrażeniem tego ideału nam się trafi. 4 Odpowiedź przez marena7 2013-02-01 23:43:42 Ostatnio edytowany przez marena7 (2013-02-02 00:01:33) marena7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: tarepeuta uzależnień Zarejestrowany: 2010-12-20 Posty: 1,447 Wiek: 58 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? O nie, nie Joga. Byłam jak to młode dziewczyny, skupiona na sobie, nad wyraz krytyczna i mało tolerancyjna. I bardzo mi zależało na akceptacji teściowej, którą podziwiałam za różne rzeczy, a głównie za inteligencję, błyskotliwość i pewność dopiero wtedy, gdy przyjęłam do wiadomości, że to nie jest moja matka i "z urzędu" nic mi się nie należy. Byłam żoną syna, ale to nie oznacza, że pokocha mnie tak samo jak jego, bezwarunkowo. Dopiero wtedy nasza relacja zmieniła się z relacji DOROSŁY - DZIECKO, w relację dwojga DOROSłYCH. I że muszę się postarać, a nie tylko relacja rozwijała się w oderwaniu od jej syna, a mojego męża. Zaprzyjaźniałyśmy się jak dwie obce sobie początkowo kobiety. Miałyśmy swoje tematy, swoje wspólne kaweczki, ploteczki, dyskusje o życiu, w ktorych nasz "wspólny" mężczyzna nie uczestniczył, nie miał do nich dostępu. Stałyśmy się przyjaciółkami. Jej związek z synem i mój z mężem to dwa oddzielne światy. Nasz wzajemny to sprawa oddzielna i dotyczy tylko nas. Dziś moja teściowa jest bardzo starą kobietą i mieszka ze mną. Bardziej ze mną niż z nami. Niewiele czasu nam zostało, bo jest bardzo chora. Kiedyś mi powiedziała, że nie przeżyłaby, gdyby coś mi się stało. Ja teraz czuję to samo. Moja teściowa jest wspaniałym człowiekiem, choć ma wady, jak każdy. Jestem wdzięczna losowi, ze mogłam ją spotkać i właśnie o to chodzi, żeby nie traktować synowej jak dodatku do syna, tylko jak ODDZIELNEGO człowieka. I teściowej tak samo, nie jak matki męża, tylko oddzielnego człowieka. Myślę, że to jest szansa na to, by ułożyć sobie z nią stosunki nieobciążone POWINNOŚCIAMI i ROSZCZENIAMI. 5 Odpowiedź przez Joga 2013-02-02 14:10:20 Joga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-03 Posty: 1,027 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? marena7 napisał/a:Zaiskrzyło dopiero wtedy, gdy przyjęłam do wiadomości, że to nie jest moja matka i "z urzędu" nic mi się nie należy. Byłam żoną syna, ale to nie oznacza, że pokocha mnie tak samo jak jego, bezwarunkowo. Dopiero wtedy nasza relacja zmieniła się z relacji DOROSŁY - DZIECKO, w relację dwojga DOROSłYCH. I że muszę się postarać, a nie tylko relacja rozwijała się w oderwaniu od jej syna, a mojego męża. Zaprzyjaźniałyśmy się jak dwie obce sobie początkowo kobiety. Miałyśmy swoje tematy, swoje wspólne kaweczki, ploteczki, dyskusje o życiu, w ktorych nasz "wspólny" mężczyzna nie uczestniczył, nie miał do nich dostępu. Stałyśmy się przyjaciółkami. Jej związek z synem i mój z mężem to dwa oddzielne światy. Nasz wzajemny to sprawa oddzielna i dotyczy tylko szczęście, miałyście szczęście bo trafiłyście na siebie Właśnie mądrze napisałaś o relacji dwóch dorosłych osób bo najczęściej jest tak (w moim przypadku tak było) że jesteśmy traktowane, czasem same się zachowujemy jak dzieci. Ja właśnie miałam taką "wizję" wspólnych relacji ....... a wyszło jak wyszło Ważne też, że Twoja teściowa miała cechy, które podziwiałaś, błyskotliwość i inteligencja......moja teściowa nie zaimponowała mi zupełnie niczym, to że jest różna - wiadomo, każdy z nas jest "inny" ale pomiędzy nami jest prawdziwa myślę, że relacje teściowa - synowa zależą w dużej mierze od tego jakie są relacje mama - syn, jeśli mama przyjmie do wiadomości, że syn jest dorosły, oddzielny i ma prawo do własnego życia i decyzji to nie będzie raczej problemu, kiedy założy rodzinę, pod warunkiem oczywiście, że młodzi są całkowicie oddzielni. Bardzo często jednak matki nie potrafią zmieniać stosunku do dzieci wraz z ich dorastaniem/dojrzewaniem, cały czas widzą w tym swoim synu 190 cm małego chłopca i tak go traktują. Kiedy pojawia się synowa (ja na przykład) nie zauważają, że jest dorosła i niezależna, tylko traktują ją jak dziecko, sławne już stwierdzenie "jesteśmy starsi, więc mądrzejsi". Pracę nad sobą i zauważanie faktu, że dzieci dorastają trzeba zaczynać już od urodzenia malucha bo przecież każdy nasz wspólny dzień to większa samodzielność dziecka - nad tym pracuję. Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać. 6 Odpowiedź przez chaber05 2013-02-02 15:25:55 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-02-02 15:27:32) chaber05 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-22 Posty: 1,676 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Mnie też czeka to trudne zadanie. Mąż naszym synom mówi, że lepiej się nie żenic. O ile jeszcze parę lat temu obaw co do posiadania synowych nie miał, tak teraz ma i to ogromne. Jego koledzy, bracia, albo zostali już teściami, albo przymiarki są, bo chłopak już jest na etapie przygotowań weselnych. Pierwsze wrażenia po poznaniu wybranki syna i jej rodziny pozytywne. Z czasem pojawiają się zgrzyty. Pierwsze już w trakcie spotkań około-świątecznych i rodzinnych. Panny stawiają wymagania, ich rodzice też swoje trzy grosze wtrącają, to źle wieszczy. Ze staruszkiem dochodzimy do wniosku: rodzice obu stron, precz od młodych; młodzi nie dzwońcie z każdą pierdołą do rodziców. Tak się zastanawiamy, czy młodzi pozostawieni samym sobie przez okres roku, kontaktowaliby się ze swoimi rodzicami czy nie? A może rodzice usychaliby z tęsknoty? Dziewczyny piszecie o tym traktowaniu syna jak maluszka i nieodciętej pępowinie. Tak poważnie, kto częściej dzwoni do mamusi, u których dziadków częściej bywa rodzina? Bardzo trudno jest byc tym niesprawiedliwie obdzielonym przez rodzinę. To nie tylko kwestia pieniędzy, ale też uczuc, czasu. Nie tylko synowe z tego powodu cierpią, rodzice też. Moja matka nie ma możliwości tak często mnie odwiedzac, ani ja jej. Nikt się nie liczył z tym czego ja chcę. Tak też bywa ze starymi, nikt się nie zastanowi nad tym czy są sprawiedliwie koniec. Co z tym pomysłem mieszkania u teściów, rodziców. Często chłopak zwleka ze ślubem, bo nie jest finansowo gotowy do rozpoczęcia życia we dwoje. Dziewczyna naciska i lądują u rodziców. Dlaczego kobiety obwiniają matkę mężczyzny, ze ona na pewno macza w tym palce ( tym niespieszeniu się). Żeby dobic związek, rodzice dziewczyny wtrącają się niepotrzebnie. Ta mnogosc wątków pt. czemu on się jeszcze nie oświadcza! Nawet mnie to zastanawia. Śpieszą się do mieszkania pod dachem teściowej? 7 Odpowiedź przez nika29 2013-02-02 16:27:16 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-02-02 16:29:43) nika29 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-13 Posty: 876 Wiek: 30 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? w gości każdy dobry, w życiu bywa uciążliwy. a może to dotyczy osób które nie uznają kompromisów?moja teściowa, cierpliwa i dobra-przeciwieństwo jej córki, rządzi, trzaska drzwiami, krzyczy i wiele zdziała, szwagier ujdzie. biorę słoiki, pulpety i grzecznie dziękuje. w domu zje to jej syn-mój przyszły mąż. ja nie przepadam za ich kuchnią. ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu 8 Odpowiedź przez Joga 2013-02-02 17:03:32 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-02-02 17:05:56) Joga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-03 Posty: 1,027 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? chaber05 napisał/a:Mnie też czeka to trudne zadanie. Mąż naszym synom mówi, że lepiej się nie żenic. O ile jeszcze parę lat temu obaw co do posiadania synowych nie miał, tak teraz ma i to ogromne. Jego koledzy, bracia, albo zostali już teściami, albo przymiarki są, bo chłopak już jest na etapie przygotowań weselnych. Pierwsze wrażenia po poznaniu wybranki syna i jej rodziny pozytywne. Z czasem pojawiają się zgrzyty. Pierwsze już w trakcie spotkań około-świątecznych i rodzinnych. Panny stawiają wymagania, ich rodzice też swoje trzy grosze wtrącają, to źle wieszczy. Ze staruszkiem dochodzimy do wniosku: rodzice obu stron, precz od młodych; młodzi nie dzwońcie z każdą pierdołą do rodziców. Tak się zastanawiamy, czy młodzi pozostawieni samym sobie przez okres roku, kontaktowaliby się ze swoimi rodzicami czy nie? A może rodzice usychaliby z tęsknoty? Dziewczyny piszecie o tym traktowaniu syna jak maluszka i nieodciętej pępowinie. Tak poważnie, kto częściej dzwoni do mamusi, u których dziadków częściej bywa rodzina? Bardzo trudno jest byc tym niesprawiedliwie obdzielonym przez rodzinę. To nie tylko kwestia pieniędzy, ale też uczuc, czasu. Nie tylko synowe z tego powodu cierpią, rodzice też. Moja matka nie ma możliwości tak często mnie odwiedzac, ani ja jej. Nikt się nie liczył z tym czego ja chcę. Tak też bywa ze starymi, nikt się nie zastanowi nad tym czy są sprawiedliwie koniec. Co z tym pomysłem mieszkania u teściów, rodziców. Często chłopak zwleka ze ślubem, bo nie jest finansowo gotowy do rozpoczęcia życia we dwoje. Dziewczyna naciska i lądują u rodziców. Dlaczego kobiety obwiniają matkę mężczyzny, ze ona na pewno macza w tym palce ( tym niespieszeniu się). Żeby dobic związek, rodzice dziewczyny wtrącają się niepotrzebnie. Ta mnogosc wątków pt. czemu on się jeszcze nie oświadcza! Nawet mnie to zastanawia. Śpieszą się do mieszkania pod dachem teściowej?Nie no chaber05 nie wierzę w to co czytam! mówi synom, że lepiej się nie żenić?! Z autopsji to zna czy co?! Może niech synowie zmienią orientację, będziecie mieli zięciów - może okażą się mniej wymagający ??Co do kobiet, które naciskają na ślub, być może niektóre dziewczyny są zdesperowane ale ja na przykład, po kilkuletnim związku z moim eks, oczekiwałam jasnej deklaracji i KONKRETNYCH planów na przyszłość, bo nie zamierzałam być "wieczną narzeczoną" - uważasz, że to źle? Chciałam, założyć rodzinę, mieć dzieci - dla mnie to oznacza dokładnie taką kolejność, mieszkanie, ślub, dzieci. Mieszkanie mieliśmy ale im dłużej byliśmy razem, tym dalej odsuwany był temat ślubu. Bo po co się żenić, mieszkamy razem, ma kucharkę i sprzątaczkę, seks jest, kasę przynoszę - po cholerę ten ślub?! I ja "spasowałam" bo zaczęło nam być nie po drodze, dla mnie ślub to konkretna deklaracja, ważna. Poza tym oświadczyny to jeszcze nie ślub ale krok w stronę ołtarza i uważasz, że to bez sensu? od czegoś trzeba zacząć - takie jest moje zdanie Co do bywania, bywaliśmy częściej u teściów i oni u nas - trochę z racji odległości ale to mamusia męża jest niewyżyta emocjonalnie, moją potrafię trzymać na dystans. To teściowa chciała wiedzieć WSZYSTKO bez sensu się robi wątek bo zaczyna przypominać ten o teściowych Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać. 9 Odpowiedź przez nika29 2013-02-02 17:15:14 Ostatnio edytowany przez nika29 (2013-02-02 17:17:22) nika29 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-13 Posty: 876 Wiek: 30 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? mieszkanie z rodzicami tez bywa trudne. dopiero odpuścili,ale ile kłótni?jak bylam sama jako panna to nie slyszalam , ze jestem u nich. teraz slysze ciągle, zaczelam juz sie rozglądac za praca i kredytem. ale co ze staroscia?samotna?czy samodzielna? ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu 10 Odpowiedź przez betina2 2013-02-02 19:14:28 betina2 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: emeryt Zarejestrowany: 2012-11-04 Posty: 600 Wiek: odpowiedni Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Zlotego srodka na bycie tesciowa nie ma i nie sie interesuje zle, jak sie sie nie interesuje tez po swoich doswiadzeniach z wlasna tesciowa (samotna matka, wychowujaca synka geniusza), postanowilam dac mlodym wolnosc absolutna. Pare rzeczy mnie razilo i to ostro, ale dawalam sobie spokoj z co? Tez zle. Syn mi zarzucil, ze sie nie wychowana w tradycyjnej rodzinie, typu zjazdy rodzinne, celebrowanie swiat, urodzin, imienin nie bardzo mogla zrozumiec, ze ja akurat takich imprez nie jestem mamuska piekaca ciasteczka i robiaca szaliczki na drutach - czulam podskornie, ze jest to zle proby wmanewrowania w opieke nad wnukiem, ale grzecznie lecz stanowczo odmowilam. Pomoglam zalatwic zlobek, przedszkole, czasami jak maja jakas imprezke, czy wyjscie biore wnuka do siebie, ale nic ponad tesciowa rwala sie do opieki nad moim synem, ale na dobre mi to nie wyszlo. Owszem bylo wygodne, ale zarazem dawalo jej prawo do wspolwychowywania i uczestniczenia w pewnych decyzjach. Niestety zawsze jest cos za cos - choc nie wiem jak bysmy temu probowali zaprzeczyc, jak nie w sferze materialnej to na latwizne zrobilam sobie niezle sie tego uniknac obecnie - zostalam odebrana jako babcia malo serdeczna. Trudno, wole to niz konflikty i zbyt duzo rzeczy mnie interesuje, zeby zyc czyims jak jest problem i z tym przychodza do mnie, to zajmuje jakies stanowisko, ale czy skorzystaja to ich mi sie ich decyzje nie podobac , tak jak zapewne moje im , ale to juz momencie kiedy ja nie komentuje, nie pozwalam tym samym na komentarze z ich sie, ze w naszym spoleczenstwie funkcjonuje zbyt zakorzeniony wzorzec - tesciowa hetera, a zarazem opiekujaca sie wnukami, gotujaca jak przechodzilam na emeryture, to spotykalam sie z komentarzami - no to teraz bedziesz mogla bardziej pomagac mlodym. I zdziwienie, ze nie jest idealnie, ale jest jasno i nie jestem wymarzona tesciowa dla synowej, bo dziewczyna jest bardzo tradycyjna, pewnie wolalaby taka bardziej ze swej strony wolalabym bardziej otwarta osobe, ale wolec a miec to zupelnie rozne rzecz biorac, nie ma obowiazku kochania sie nawzajem, ale jest obowiazek poszanowania wzajemnego terytorium. 11 Odpowiedź przez chaber05 2013-02-02 19:21:48 chaber05 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-22 Posty: 1,676 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Joga nie irytuj się, zięciowie faktycznie byliby mniej wymagający. Nawet facet gej, nie jest tak chimeryczny jak kobieta. Tylko nie odstawiajcie tutaj cyrków i potraktujcie listę z przymrużeniem oka. Dobra teściowa powinna:- postarac się o to by syn wykonywał dobrze płatny zawód ( my synowe mamy swoje wymagania)- kupic synowi mieszkanie albo dom w pobliżu rodziców przyszłej żony ( nasza mama spacerem się nawet nie zmęczy)- zaakceptowac nas synowe ze wszystkimi wadami i zaletami bez skrzywienia się ( jesteśmy idealne, mamusia dobrze nas wychowała)- na wesele przeznaczyc nieograniczoną sumę i się nie wtrącac ( nasza uroda potrzebuje odpowiedniej oprawy)- nie posiadac córki ( spiskowac obie przeciw nam mogą)- nigdy o nic nie pytac, czytac w myślach ( rozumie się, że nie wszystkich)- odwiedziny tylko za zaproszeniem ( a że rzadko, mówi się trudno, niech wie mamusia, kto teraz jest w tym ulu królową)- skakac z radości na wiesc, że wnuki na świat przyjdą ( tylko moja mamusia będzie mogła byc wtajemniczona w szczegóły każdej ciąży)- nie dotykac wnuków i rozumiec, że odpieluszkowe zapalenie mózgu to poważna choroba ( tylko nasza mamusia wie co dla wnusia dobre)- kupowac wypasione prezenty wnukowi i nam ( teściowa już się dorobiła, teraz nasza kolej)- nie krzywic się gdy męża, a jej syna traktujemy jak bankomat ( zapracowany chłop nie ma tyle czasu i siły na skoki w bok)- jak nam już odpieluchowe zapalenie mózgu minie, powinna od czasu do czasu zaopiekowac się wnukiem ( trzeba uderzyc z mamusią na zakupy i do SPA)- nie oczekiwac wdzieczności i pomocy ( tylko nasza mamusia zasługuje na podziękowania i pomoc)- życ swoim życiem, krótkim ma się rozumiec ( nie zawracac nam głowy)Dopiszcie coś od siebie, bo mi wena siadła. Podejdźcie do tematu na luzie. Wiem, ze zaraz któraś nie wytrzyma, ale chciałabym miec synową z poczuciem humoru. Moja tego nie docenia, a teśc krzywi się na samo słowo "kabaret". 12 Odpowiedź przez dayzi 2013-02-02 19:33:01 dayzi Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-01-29 Posty: 904 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? chaber05 napisał/a:. Dobra teściowa powinna:Czy przewidziane są dla teściowej jakieś prawa? Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny. 13 Odpowiedź przez Merredithhh 2013-02-02 19:39:21 Ostatnio edytowany przez Merredithhh (2013-02-02 19:40:31) Merredithhh Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-15 Posty: 1,080 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Betino, podaj mi numer do swojej synowej, zaproponuję jej małą wymianę, po której wszyscy powinni być zadowoleni Chaber, do Twojej listy:- teściowa powinna być brzydka, gruba i mieć bazarowy gust (oprócz prezentów dla nas, oczywiście) - w końcu królowa [w tej rodzinie] może być tylko jedna. 14 Odpowiedź przez chaber05 2013-02-02 19:47:35 chaber05 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-22 Posty: 1,676 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Dayzi z punktu widzenia synowej - tak, teściowa nie powinna miec żadnych praw. Ty chyba jesteś prawnikiem ( dobrze pamiętam?) to podrzuc. Jak mi wena powróci to może coś jeszcze sklecę. Dawajcie kobietki, opracujcie dla przyszłej teściowej ( ale jeszcze synowej) wytyczne. 15 Odpowiedź przez bags 2013-02-02 19:49:34 bags Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-06 Posty: 4,044 Wiek: 32 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Witam...Przylacze sie do dyskusji, gdyz mam niemile doswiadczenia z tytulowa postacia w "nowej" synowym czy tez zieciom, ktorym udalo sie - moze to slowo 'udalo' powino byc w "" - szczerze zazdroszcze, bo trafilem w swoim przypadku na potwora, wampira energetycznego a nie ze zaraz sie moga posypac na mnie gromy, ze tez jestem temu winny i nie przecze ze w tyn 1% owszem jestem. Sam obsrewujac swoje najblizsze otoczenie w "poszukiwaniu" odpowiednika mojej wyroczni - takowej niestety nie spotkalem. Pozwole sobie zauwazyc, ze nie poruszyly Panie jednej i zarazem fundamentalnej kwestii, pod ktora wszystko mozna podciagnac w relacjach tesciowa/synowa czy ziec. A mianowicie takiej, ze:matka wychowuje syna/corke albo dla siebie (?) albo dla swiataAlbo osobowosc toksyczna i nadopiekuncza albo czlowiek o ludzkim sercu. I z wlasnego doswiadczenia tej drugiej wszystkim przyszlym nowozencom zycze. "koniec problemow z tesciowa czyli odcinamy pepowine" i chyba wszystko jest idealnie wylozone jak kawa na lawe. Byc tesciowa, byc tesciowa Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem. 16 Odpowiedź przez Merredithhh 2013-02-02 19:53:32 Ostatnio edytowany przez Merredithhh (2013-02-02 19:56:14) Merredithhh Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-15 Posty: 1,080 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? - powinna posiadać tylko jednego syna - naszego męża. Po pierwsze nie będziemy musiały dzielić się majątkiem i teściową - opiekunką do wnuków. Po drugie jeszcze by się ta druga synowa okazała lepsza, albo ładniejsza od nas? Tfu tfu Bags, zajrzyj na wątek "Ah ta teściowa" - temat przerobiony od deski do deski. A i tak końca nie widać. 17 Odpowiedź przez betina2 2013-02-02 19:57:28 Ostatnio edytowany przez betina2 (2013-02-02 20:09:36) betina2 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: emeryt Zarejestrowany: 2012-11-04 Posty: 600 Wiek: odpowiedni Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Merredithhh napisał/a:Betino, podaj mi numer do swojej synowej, zaproponuję jej małą wymianę, po której wszyscy powinni być zadowoleni Chaber, do Twojej listy:- teściowa powinna być brzydka, gruba i mieć bazarowy gust (oprócz prezentów dla nas, oczywiście) - w końcu królowa [w tej rodzinie] może być tylko to juz chyba by sie nie zamienila. Na poczatku kariery, to i - wcale nie bylo milo miec swiadomosc, ze jestem nierodzinna,niepomocna, ekstrawagancka z odchylem na ale sie wyuczyli- wolnosc ma swoje koszty, ale wygoda jeszcze wieksze i staje sie powinna byc lekko glupawa, bezkrytyczna wobec wszystkiego co synio do domu przywlecze, najlepiej jakby zapomiala, ze tez jest kobieta, no a w razie czego niech zaklada tlumnik na pysk, jak sie czegos wnerwi. 18 Odpowiedź przez żyworódka 2013-02-02 20:04:27 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2013-02-02 20:35:33) żyworódka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-24 Posty: 3,979 Wiek: czas zbioru plonów Odp: Jak być teściową i nie zwariować? powinna zapraszać młodych na niedzielne obiadki - co drugą niedzielę (mamusia jest już przemęczona co niedzielnymi dyżurami),- sporządzać zimowe wiktuały (mamusia robi),- nie powinna wysuwać się na pierwsze miejsce w rodzinie przed mamuśkę, tylko powtarzać sobie jak mantrę: JESTEM TA DRUGA... JESTEM TA DRUGA... JESTEM TA DRUGA... ( mówiąc prościej, znać swoje miejsce w szeregu),- jeżeli jest sama, to powinna być samowystarczalna i samodzielna - umieć wkręcić śrubkę i żarówkę itd. (no, bo ileż można pomagać, skoro wszelka pomoc jest przynależna mamuńci),- żeby nie tracić czasu, wskazane są robótki ręczne - choćby dzierganie sweterków dla sierot (to autentyczna porada jednej z synowych z wątku o teściowych), "Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum 19 Odpowiedź przez marena7 2013-02-02 20:04:57 Ostatnio edytowany przez marena7 (2013-02-02 20:18:34) marena7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: tarepeuta uzależnień Zarejestrowany: 2010-12-20 Posty: 1,447 Wiek: 58 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Joga napisał/a:Ja myślę, że relacje teściowa - synowa zależą w dużej mierze od tego jakie są relacje mama - syn, jeśli mama przyjmie do wiadomości, że syn jest dorosły, oddzielny i ma prawo do własnego życia i decyzji to nie będzie raczej problemu, kiedy założy rodzinę, pod warunkiem oczywiście, że młodzi są całkowicie się, w większości od tego wiele kobiet żyje w uwielbieniu dla swoich dzieci i z poczuciem misji, jaką staje się ich życie. WSZYSTKO dla moich dzieci. Życie tych kobiet wypełniają dzieci i nic dla nich samych nie zostaje. Wtedy odejście dziecka z domu powoduje taką wyrwę, że efektem jest pustka, ktorej nie ma czym zapełnić. No więc kurczowo starają się trzymać swojego syna, czy córki, bo to jedyne ŻYCIE, jakie potrafią teściowa ma własne życie, swoje sprawy, swoje przyjemności, to odejście dorosłego dziecka z domu potraktuje jak szansę dla siebie. Wreszcie wolna, wreszcie swobodna i niezależna. Z poczuciem, że odzyskała swoje życie dla siebie samej. Dziecko dorosło i idzie swoją drogą, a ona jeszcze jedna rzecz, której nauczyłam się od teściowej, matki dwóch można być "zapleczem" dla syna. Młode i nieco starsze małżeństwa czasami się kłócą, trzaskają drzwiami i "wracają" do rodziców. A mamusie wtedy wycierają synkom nosy i przykrywają ich kołderką w misiaczki. Jednym słowem, NIE WOLNO synka przetrzymywać w swoim domu, nocować go w jego dziecinnym pokoju, gdy pokłóci sie ze swoją matki nie może być azylem dla mężczyzny. On z tego domu wyszedł, gdy się ożenił. Może matka poczęstować go obiadem i nawet wysłuchać (bez komentarza), ale ma wrócić do SWOJEGO domu. A jak nie, to może przeczekać swoje fochy na dworcu, albo u kumpla, nigdy u matki. To jest jakieś symboliczne, te zamknięte drzwi domu matki. Bez tego zamknięcia mężczyzna nie dorasta. Otwartch mamusinych drzwi nie wybaczy też żadna bardziej to czuję niż rozumiem, ale przyjęłam tę zasadę w listy Chaber.....Dobra teściowa powinna (góra po miesiacu od ślubu syna) udać się na wysoką górę, położyć się na szczycie i umrzeć dla dobra młodych. 20 Odpowiedź przez Wielokropek 2013-02-02 20:12:17 Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,013 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Posiadanie przez mamy/świekry/teściowe swego, satysfakcjonującego, życia jest, moim zdaniem, warunkiem dobrych układów między przedstawicielami dwóch pokoleń (rany, jak to zabrzmiało ). Będąc zadowoloną ze swego sposobu bycia i życia, nie przychodzi mi (bo jestem i mamą, i świekrą, i teściową) do głowy wtrącanie się w życie "młodych". Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 21 Odpowiedź przez nika29 2013-02-02 20:12:22 nika29 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-13 Posty: 876 Wiek: 30 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? bags napisał/a:Witam...Przylacze sie do dyskusji, gdyz mam niemile doswiadczenia z tytulowa postacia w "nowej" synowym czy tez zieciom, ktorym udalo sie - moze to slowo 'udalo' powino byc w "" - szczerze zazdroszcze, bo trafilem w swoim przypadku na potwora, wampira energetycznego a nie ze zaraz sie moga posypac na mnie gromy, ze tez jestem temu winny i nie przecze ze w tyn 1% owszem jestem. Sam obsrewujac swoje najblizsze otoczenie w "poszukiwaniu" odpowiednika mojej wyroczni - takowej niestety nie spotkalem. Pozwole sobie zauwazyc, ze nie poruszyly Panie jednej i zarazem fundamentalnej kwestii, pod ktora wszystko mozna podciagnac w relacjach tesciowa/synowa czy ziec. A mianowicie takiej, ze:matka wychowuje syna/corke albo dla siebie (?) albo dla swiataAlbo osobowosc toksyczna i nadopiekuncza albo czlowiek o ludzkim sercu. I z wlasnego doswiadczenia tej drugiej wszystkim przyszlym nowozencom zycze. "koniec problemow z tesciowa czyli odcinamy pepowine" i chyba wszystko jest idealnie wylozone jak kawa na lawe. Byc tesciowa, byc tesciowa jak są samotne to mogą trzymać się dzieci, nawet nie synówmatka mojej koleżanki sie tak urządziła. jezu co za uciekl do tesciow, corke zniewolila, tak zalatwila ze maz zamieszkal z nimi i placil rachunki, jak chcial uciec to aska od mamy ani na krok. ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu 22 Odpowiedź przez Merredithhh 2013-02-02 20:13:49 Merredithhh Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-15 Posty: 1,080 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? betina2 napisał/a:(...) Merri - wcale nie bylo milo miec swiadomosc, ze jestem nierodzinna,niepomocna, ekstrawagancka z odchylem na egoizm. (...)Ja właśnie taka jestem w oczach mojej teściowej. I zamknięta w sobie, bo jej się nie teściowa jest właśnie z tych "mamuśkowatych", chciałaby, żebyśmy mieszkali z nią, albo bardzo blisko, jedli i chwalili jej obiady, spędzali razem wszystkie święta, opowiadali jej o wszystkim, ona by "wychwywała wnuka" (jej słowa).A mnie taka wizja przeraża. 23 Odpowiedź przez betina2 2013-02-02 20:20:34 betina2 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: emeryt Zarejestrowany: 2012-11-04 Posty: 600 Wiek: odpowiedni Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Och mareno kochana - ja jestem ta, ktora otwartych drzwi mamusinych nie wybaczyla nigdy!!Jak synus polecial do mamusi z placzem, to pierwsze co, bylo walkowane ciasto na pierogi, ktore on tak bardzo lubi przeciez i ktore zalagodza - ja pierogow nie znosze, zadra do tesciowej nie do wyjecia, synio pierogi lubi dalej. 24 Odpowiedź przez żyworódka 2013-02-02 20:27:33 żyworódka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-24 Posty: 3,979 Wiek: czas zbioru plonów Odp: Jak być teściową i nie zwariować? marena7 napisał/a:Do listy Chaber.....Dobra teściowa powinna (góra po miesiacu od ślubu syna) udać się na wysoką górę, położyć się na szczycie i umrzeć dla dobra nie, tylko nie to, niech sobie pożyje, niech poczuje, że życie nie jest 'usiane różami'...Przecież musi przejść/zaliczyć, chociaż kilka paragrafów z tej listy!Nie ma lekko. "Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum 25 Odpowiedź przez nika29 2013-02-02 20:36:47 nika29 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-13 Posty: 876 Wiek: 30 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? betina2 napisał/a:Och mareno kochana - ja jestem ta, ktora otwartych drzwi mamusinych nie wybaczyla nigdy!!Jak synus polecial do mamusi z placzem, to pierwsze co, bylo walkowane ciasto na pierogi, ktore on tak bardzo lubi przeciez i ktore zalagodza - ja pierogow nie znosze, zadra do tesciowej nie do wyjecia, synio pierogi lubi wygnać go z domu to żony!!! ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu 26 Odpowiedź przez chaber05 2013-02-02 20:46:28 chaber05 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-22 Posty: 1,676 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? My kobiety posiadamy chyba moralnosc Kalego. Postępujemy dokładnie jak w tym się dwie koleżanki i jedna chwali się drugiej:- Moja córka dobrze trafiła, nie musi pracowac. Zięc nieżle zarabia. Po powrocie z pracy pomaga w domu, ugotuje, posprząta, wypierze, dziecmi się zajmie. Córka ma czas na kawę z Syn niestety źle trafił. Synowa nie pracuje, on jest jedynym żywicielem rodziny. Ciągle zmęczony, bo po pracy musi w domu pomagac. Sprzata, gotuje, pierze, dziecmi się zajmuje, a synowa na spotkania z koleżankami lata. 27 Odpowiedź przez krostka 2013-02-02 20:48:05 Ostatnio edytowany przez krostka (2013-02-02 21:34:32) krostka Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-22 Posty: 53 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Witam wszystkie teściowe!Ja też byłam synową, a teraz jestem teściową. Moja Pani Matka była trudnym egzemplarzem , która nigdy nie lubiła żadnej synowej ( a miała nas dwie ). Owszem kochała synów i wnuków, ale synowe jej się nie najlepszym " lekarzem" najlepszą matką, najlepszą gospodynią, potrafiła wszystko najlepiej. Nie potrafiłam wychowywać dzieci, nie potrafiłam gotować, nie potrafiłam się ubrać, nic nie potafiłam. A ja tak się starałam, aby usłyszeć chociaż jedno miłe słowo. Nie miałam wsparcia męża, bo przy Pani Matce bał się nawet trzymać mnie za czytając wypowiedzi młodych żon, które chcą odpępkować naszych synów, a swoich mężów od Matek to trochę rozumiem. Bo jeśli syn zwróci uwagę matce, to ona za chwilę zapomni, synowej złego słowa nigdy nie zapomni. Całe szczęście, że mieszkaliśmy daleko ( ok. 400 km ) od niej. 2 razy do roku jeździliśmy do nich i ona do nas wpadała z wizytacją raz w roku na cały mieszkali razem to już 35 lat bylibyśmy po rozwodzie. Dlatego przez te wszystkie lata wiedzialam jaka nie chcę być, do dzisiaj pamiętam co mnie doprowadzało do szewskiej pasji. Dam przykład" była I Komunia naszego synka, przyjechali goście z Polski, wszyscy czekają na wyjście do kościoła, a ja jeszcze uwijam sie w kuchni. Robiłam kluski i do kuchni weszła Pani Matka zobaczyła moje kluski- wyrwała mi z rąk,odepchnęła mnie , zgniotła całe ciasto i wszystko zrobiła od nowa. A potem poszła do gości, aby wszystkim przekazać nowinę. Zepsuła mi cały dzień. Takich przykładów mogę mnożyć, całe szczęście, że była daleko, że nie było wtedy telefonów były za chude, miały zamulone żołądki itd. Gdy nasz synek był tam na wakacjach, to do książeczki zdrowia zawsze wkładała kartkę z wagą jaką miał przyjeżdżając i wagę z jaką odjechał. A tuczyła jak kaczkę, biegała za nimi z kanapkami, biegała po lekarzach, nawet EKG zrobiła 4-letniemu dziecku. W domu dziecko musiało wstać rano, by pójść do przedszkola, a my do pracy- na wakacjach trochę zaszłam w ciążę na III r. studiów to wezwała mnie do siebie, żebym delikatnie mówiąc pozbyła się problemu. Telepałam się pociągiem ponad 600 km. z Warszawy. Takich rzeczy nigdy się nie zapomina . I kiedy historia się powtórzyła i syn przed maturą ( będąc w technikum ) zakomunikował radosną nowinę, że zostaniemy dziadkami - owszem zaniemówiliśmy, ale powiedzieliśmy, że pomożemy i czy jestem dobrą teściową? Nadal pamiętam, jaką nie powinnam być. Łatwo jest mówić, ale życie pisze swoje scenariusze i czasami jest trudno wszystko pisze " Zaiskrzyło dopiero wtedy, gdy przyjęłam do wiadomości, że to nie jest moja matka i "z urzędu" nic mi się nie należy. Byłam żoną syna, ale to nie oznacza, że pokocha mnie tak samo jak jego, bezwarunkowo. Dopiero wtedy nasza relacja zmieniła się z relacji DOROSŁY - DZIECKO, w relację dwojga DOROSłYCH. I że muszę się postarać, a nie tylko BYĆ. - ogromnie to mi się podoba Marenaco jest taka prawda i jak człowiek ją zrozumie to łatwiej jest żyć i być może zaakceptować czyjąś inność. 28 Odpowiedź przez Joga 2013-02-02 20:53:56 Joga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-03 Posty: 1,027 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? chaber05 napisał/a:Joga nie irytuj się, zięciowie faktycznie byliby mniej wymagający. Nawet facet gej, nie jest tak chimeryczny jak irytuję się ale już myślałam, że mnie rozczarowałaś co do kobiet chimerycznych "kobieta to chodzące emocje " kiedyś gdzieś przeczytałam a jaki powinien być teść Waszym zdaniem?? Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać. 29 Odpowiedź przez nika29 2013-02-02 20:57:45 nika29 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-13 Posty: 876 Wiek: 30 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? krostka napisał/a:Witam wszystkie teściowe!Ja też byłam synową, a teraz jestem teściową. Moja Pani Matka była trudnym egzemplarzem , która nigdy nie lubiła żadnej synowej ( a miała nas dwie ). Owszem kochała synów i wnuków, ale synowe jej się nie najlepszym " lekarzem" najlepszą matką, najlepszą gospodynią, potrafiła wszystko najlepiej. Nie potrafiłam wychowywać dzieci, nie potrafiłam gotować, nie potrafiłam się ubrać, nic nie potafiłam. A ja tak się starałam, aby usłyszeć chociaż jedno miłe słowo. Nie miałam wsparcia męża, bo przy Pani Matce bał się nawet trzymać mnie za czytając wypowiedzi młodych żon, które chcą odpępkować naszych synów, a swoich mężów od Matek to trochę rozumiem. Bo jeśli syn zwróci uwagę matce, to ona za chwilę zapomni, synowej złego słowa nigdy nie zapomni. Całe szczęście, że mieszkaliśmy daleko ( ok. 400 km ) od niej. 2 razy do roku jeździliśmy do nich i ona do nas wpadała z wizytacją raz w roku na cały mieszkali razem to już 35 lat bylibyśmy po rozwodzie. Dlatego przez te wszystkie lata wiedzialam jaka nie chcę być, do dzisiaj pamiętam co mnie doprowadzało do szewskiej pasji. Dam przykład" była I Komunia naszego synka, przyjechali goście z Polski, wszyscy czekają na wyjście do kościoła, a ja jeszcze uwijam sie w kuchni. Robiłam kluski i do kuchni weszła Pani Matka zobaczyła moje kluski- wyrwała mi z rąk,odepchnęła mnie , zgniotła całe ciasto i wszystko zrobiła od nowa. A potem poszła do gości, aby wszystkim przekazać nowinę. Zepsuła mi cały dzień. Takich przykładów mogę mnożyć, całe szczęście, że była daleko, że nie było wtedy telefonów były za chude, miały zamulone żołądki itd. Gdy nasz synek był tam na wakacjach, to do książeczki zdrowia zawsze wkładała kartkę z wagą jaką miał przyjeżdżając i wagę z jaką odjechał. A tuczyła jak kaczkę, biegała za nimi z kanapkami, biegała po lekarzach, nawet EKG zrobiła 4-letniemu dziecku. W domu dziecko musiało wstać rano, by pójść do przedszkola, a my do pracy- na wakacjach trochę zaszłam w ciążę na III r. studiów to wezwała mnie do siebie, żebym delikatnie mówiąc pozbyła się problemu. Telepałam się pociągiem ponad 600 km. z Warszawy. Takich rzeczy nigdy się nie zapomina . I kiedy historia się powtórzyła i syn przed maturą ( będąc w technikum ) zakomunikował radosną nowinę, że zostaniemy dziadkami - owszem zaniemówiliśmy, ale powiedzieliśmy, że pomożemy i czy jestem dobrą teściową? Nadal pamiętam, jaką nie powinnam być. Łatwo jest mówić, ale życie pisze swoje scenariusze i czasami jest trudno wszystko czytałam twoją historię, jesteś wielką kobietą, a teściowa już nie żyje? ambicja i brak rozumu to najlepsze wiosła w drodze do sukcesu 30 Odpowiedź przez Remi 2013-02-02 21:03:05 Remi Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-25 Posty: 5,472 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Teściowa to bywa słodka i miła, ale i zła jak osa jak coś nie tak. Naczelną zasadą jest nie wtrącać się, co by nie było, jakie by błedy nie robiono. To boli, jak się wie, że mogli inaczej, ale nie można się wtrącać. Bo ten co się wtrąca zawsze na końcu na złego wyjdzie...Teściowa - akceptuje, ale jak się jej coś nie podoba to bierze na stronę daną osobę i rozmawia. Nie córce, nie synowi, ale oko w oko tej drugiej połówce. Wtedy można wytłumaczyć, pogadać. Nigdy osób starszych nie krytykuję, przeżyły więcej, ale swoje zdanie mogę powiedzieć, to co nie podoba się. Raz się żyje, więc przestań patrzeć, na to co powiedzą inni tylko :Rób to co uważasz za stosowne ! 31 Odpowiedź przez Merredithhh 2013-02-02 21:06:13 Ostatnio edytowany przez Merredithhh (2013-02-02 21:14:44) Merredithhh Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-15 Posty: 1,080 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Krostka, łatwo i miło nie miałaś, ale potrafiłaś się czegoś nauczyć na jej błędach, pamiętasz czego w swojej teściowej nie lubiłaś i starasz się być/jesteś inna w stosunku do swojej razy, chciazby na tym forum, czytałam o kobietach, które narzekały na swoje teściowe, a gdy tylko ich synowie się ożenili - powtórka z rozrywki. Skleroza?Joga, jaki powinien być teść? Dokładnie taki jaki był mój. Madry, spokojny facet z wielkim poczuciem humoru. Do pogadania na każdy temat, bez zbędnego moralizowania. Kochający ojciec, akceptujący wybory swoich dorosłych się, że mogłam go poznać i bardzo żałuję, że znałam go tak krótko. 32 Odpowiedź przez chaber05 2013-02-02 21:18:04 chaber05 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-22 Posty: 1,676 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Teśc? Byle nie taki jak mój, skrzyżowanie pruskiego generała /wrzaskliwej małpy/ tabloidu ( wszędzie nos wsadzi)/ upartego osła/ eksperta od siedmiu boleści/ Waligóry ( swoje waży). 33 Odpowiedź przez krostka 2013-02-02 22:12:30 krostka Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-22 Posty: 53 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Nika dziękuję za miłe słowa, ale tak jak już pisałam jestem ze wsi i moje kompleksy na każdym kroku dawały mi się we znaki. Nigdy nie umiałam Pani Matce powiedzieć coś do słuchu tylko w cichości płakałam, a ona potrafiła to wykorzystać. Zrozumiałam ją na rok przed śmiercią, że tak naprawdę to ona jest dla mnie obcą osobą tak jak teraz pisze Marena i wcale nie musi mnie kochać. A na dodatek koleżanka przetłumaczyła mi, że to ja jestem od niej lepsza i to ona mi zazdrości. Zazdrości mi studiów, zazdrości młodości , a gotować też się nauczyłam. I zrozumienie tej kwestii pozwoliło mi, że przebaczyłam jej wszystkie głupoty, które mi uczyniła. Oczywiście nie zapomniałam tego nigdy. W naszym domu nie było rzucania matkami - mówię o słowach. Bo tyś jak matka, bo tyś to, czy wiem, że każda matka/ teściowa musi żyć swoim życiem i tak staram się robić. Czy zawsze dobrze? Moja teściowa była toksyczną matką i babcią, swoim wnukom chciała zawsze matkować i matkowała. Obok siebie miała syna , synową i dwoje ich dzieci. Ponieważ było im wygodnie i teściowa codziennie przychodziła do nich i zajmowała się dziećmi, potem do szkoły i ze szkoły. matkowała im na całego, do tego stopnia, że na wnuka mówili synuś, na którego potem zapisali cały swój majątek. Idealnie do nich pasowała książka " toksyczni rodzice "Wydaje mi się, że każdy ze swego życia napisałby książkę, ale ważne jest, żeby z tego wyciągnąc tyle, pozdrawiam wszystkie dziewczyny na tym FORUM. 34 Odpowiedź przez nokiaaa 2013-02-02 22:18:22 nokiaaa Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-02 Posty: 1,945 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Tak czytam te historie. Smutne jest to co pisze krostka, inne wypowiedzi świetne. 'Netkobiety są kompasem w moim życiu'"mam czas dla każdego absurdu" 35 Odpowiedź przez Merredithhh 2013-02-02 23:28:50 Merredithhh Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-15 Posty: 1,080 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Po przeczytaniu wypowiedzi Krostki przyszła mi do głowy jeszcze jedna cecha, którą powinny posiadać i synowa i teściowa: asertywność. Ile mniej byłoby ukrytych żali i pretensji, gdybyśmy szczerze potrafiły powiedzieć "nie". I usłyszeć "nie" drugiej strony. 36 Odpowiedź przez marena7 2013-02-02 23:55:54 marena7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: tarepeuta uzależnień Zarejestrowany: 2010-12-20 Posty: 1,447 Wiek: 58 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Jaki powinien być teść?Zwykle facetom wychodzi lepiej to, z czym problemy mają kobiety - życie swoimi na to od wieków przyzwolenie. "Usprawiedliwieniem" istnienia kobiet była (i często nadal jest) funkcja usługowa. Mężowi, dzieciom, wnukom. Faceci zwykle mają jakieś swoje sprawy, ryby, grzyby, majsterkowanie, które zajmują im czas. Ponadto są mniej czujni na to, jak ktoś popatrzył i czy krzywo się uśmiechnął. Reagują zwykle dopiero wtedy, gdy ktoś włazi na ich sobą teść nie irytuje synowej tak jak zajęta sobą swoim życiem teść to normalka, ale taka sama teściowa to coś nienormalnego. Zimna suka po prostu, nieczuła i pozbawiona macierzyńskich uczuć. No bo jak to? Woli zająć się sobą zamiast zajmować się wnukami? 37 Odpowiedź przez Merredithhh 2013-02-03 01:00:03 Merredithhh Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-15 Posty: 1,080 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? marena7 napisał/a:Zajęty sobą teść nie irytuje synowej tak jak zajęta sobą swoim życiem teść to normalka, ale taka sama teściowa to coś nienormalnego. Zimna suka po prostu, nieczuła i pozbawiona macierzyńskich uczuć. No bo jak to? Woli zająć się sobą zamiast zajmować się wnukami?Zauważyłam, że to jednak nadmierne zainteresowanie życiem młodych jest grzechem głównym większości teściowych. I na to głównie skarżą się synowe, które marzą o tym, żeby teściowa zajęła się swoimi spotkałam się chyba jeszcze z sytuacją, żeby niezależna finansowo i mieszkaniowo synowa miała pretensję, że teściowa żyje swoim mnie taka teściowa "zimna suka" to niemalże ósmy cud świata. Moją relację z teściową oceniam jako w miarę dobrą, ale też zdaję sobie sprawę, że "ratują" nas duża odległość, podejście mojego męża i mój charakter. Gdybyśmy mieszkali blisko i byli mniej asertywni, to już byśmy "leżeli". Uciążliwe na dłuższą metę jest takie stałe pilnowanie granic. Bardzo bym chciała, żeby moja teściowa bardziej nie mogła się doczekać wycieczek po przejściu na emeryturę, niż "wychowywania" wnuka. 38 Odpowiedź przez Joga 2013-02-03 10:01:56 Joga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-03 Posty: 1,027 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? chaber05 napisał/a:Teśc? Byle nie taki jak mój, skrzyżowanie pruskiego generała /wrzaskliwej małpy/ tabloidu ( wszędzie nos wsadzi)/ upartego osła/ eksperta od siedmiu boleści/ Waligóry ( swoje waży).No to mamy tego samego teścia krostka napisał/a:Dlatego przez te wszystkie lata wiedzialam jaka nie chcę być, do dzisiaj pamiętam co mnie doprowadzało do szewskiej moja pamięta jaka była jej teściowa i co jej sprawiało przykrość - kiedyś mi o tym opowiedziała i .... robi dokładnie to samo! kiedy jej o tym powiedziałam, to po pierwsze to nie prawda po drugie powtarzam się (mówiłam kilka razy). Wniosek taki, że nie wystarczy pamiętać, trzeba jeszcze odrobiny, samokrytycyzmu, obiektywizmu i zmiany samego jest taki, że moi teściowie po ponad trzydziestu latach życia obok siebie, bez szacunku i z awanturami, teraz mają do siebie "bliżej" dzięki mnie, bo razem narzekają na nieudaną synową Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać. 39 Odpowiedź przez krostka 2013-02-03 11:01:37 Ostatnio edytowany przez krostka (2013-02-03 13:15:43) krostka Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-22 Posty: 53 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Nie wiem, czy mogę pisać, ale wydaje mi się, że ten post jest o teściowych: Nokiaaaa piszę, że moja historia jest smutna, a ona woli te wesołe? Ale z perspektywy czasu mogę napisać jaką nie chcę być teściową, chociaż jestem nią już 15 lat, a jaki powinien być maż. Teściowa nie powinna np. wyrywać ciasta na kluski z rąk synowej i potem robić po swojemu, a na dodatek opowiadac tego gościom. No jeśli już musiała, to mogła zrobić to dyskretnie np, ojej trochę ci nie wyszło, pozwól ja to zrobię- efekt ten sam? Albo wyrywanie płaczącego dziecka z rąk jego matki, bo ona nie umie? Gdy będąc u niej chciałam zrobić kaszkę na jej kuchni to mi nie dała, bo mogę ich zagazować , umyć naczyń mi nie dała, bo używam za dużo wody. Gdy kaszlalam, to całą noc siedziałam w kiblu, aby Pani Matka mogła się zawiozłam jej bluskę, to nie wzięła , bo " za szykowna ".Gdy przyjechaliśmy do nich z małymi dziećmi autobusem 400 km ( nie było wtedy auta ) i tego samego dnia dziecko kopnęło piłkę, a piłka wpadła na stół i wylała się herbata na kolana Pani Matki to myślałam, że mnie zje. Darła się jak ja go wychowuję, powiedziałam tylko, że wychowujemy razem i uciekłam z domu. Mój mąż nigdy nie stanął w mojej obronie i to było przykre. Mój syn nigdy tak by się nie zachował, wiem to na pewno. Wałęsałam się wtedy po obcym mieście, nie znając nikogo do 23oo wnocy , nikt mnie nie do swojego domu, ale nie miałam pieniędzy, dlatego musiałam chciała naszego synka wychowywać, jak byłam/ byliśmy na studiach, ale ja nie chciałam. Wystarczyło, że był tam na wakacjach, to nie dała mi do niego dotknąć, czy ubrać, bo ona umiała zrobić lepiej. Najpierw go nie chciała, a potem chciała nie broniłam jeździć mężowi z dziećmi do Pani Matki, bo to jej syn i jej wnuki. Chociaż czasami odpuszczałam sobie takie wizyty., Szkoda, bo klimat u nich był znakomity, mieszkali w górach. Co roku przyjeżdzała do nas na tygodniową wizytację. Czasami przez pomykłę powiedziałam do niej Pani, to potem skarżyła się do syna, a mojego meża jak to niektóre gdy mąż sam pojechał do rodziców, to przez tydzień rzucał we mnie jej słowami np. malowana lala- a potem zapominał. Specjalnie umarła w rocznicę naszego slubu, bo chyba czuła, że tylko ja bedę pamiętać. 40 Odpowiedź przez nokiaaa 2013-02-03 11:47:07 nokiaaa Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-02 Posty: 1,945 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Zła mężczyźni są mniej konfliktowi niż kobiety? 'Netkobiety są kompasem w moim życiu'"mam czas dla każdego absurdu" 41 Odpowiedź przez chaber05 2013-02-03 12:30:18 chaber05 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-22 Posty: 1,676 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Tak, mężczyźni są mniej konfliktowi i nie tak drobiazgowi. Owszem zdarzają się tacy jak mój tesc, ale to raczej rzadkie. To kobiety przywiązują wage do szczegółów i analizują nadmiernie. Jak czytam na gazecie (na szczęście tutaj jakoś jeszcze te cudaki nie trafiły) analizy jak to teściowa spojrzała, zrobiła minę, co też mogla miec na myśli i to epistoły podzielone na kilka wpisów, bo się nie mieszczą - mam ochotę wyc. Sama nigdy nie wpadłam na to, żeby aż takie analizy czynic. Baby są czepliwe, wałkują wszystko, przeżywają jak stonka oprysk. Nie mają dystansu do siebie, samokrytycyzmu, za wszelką cenę chcą byc idealnymi matkami, gospodyniami itp. 42 Odpowiedź przez Krysta 2013-02-03 13:16:01 Krysta Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zawód: dumna emerytka Zarejestrowany: 2013-01-04 Posty: 43 Wiek: dumne 60 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Witajcie!Tesciowa stalam sie pewnego popoludnia i nie nabralam nagle nowychcech. Uwazam, ze czlowiek z natury zyczliwy i pogodny jest zwyklezyczliwym sasiadem, pracownikiem, kierowca, a takze zyczliwa i pogodnatesciowa. Moim zdaniem, swoje role spoleczne i rodzinne , spelniamytak, jak nas na to stac. Decyduje to, jakimi ludzmi jestesmy, na copozwalaja nasze osobiste przymioty od dawna posiadane, a nie objawionewraz z nowa za granica i stwierdzam po raz nie wiem juz ktory, ze mlodzimaja w Niemczech, czy Austrii lepiej. Potencjalna tesciowa pracujetutaj do 65 roku, a wiec nie ma czasu, aby mniej lub bardziej aktywnieuczestniczyc w zyciu mlodych. Spotykaja sie pare razy w miesiacu ijest dobrze. Prawie nigdy nie mieszkaja razem, dzieci sie rodzidopiero po trzydziestce ( lub wcale i biedne sa tesiowe marzace okarierze babc - do nich naleze i ja ). Tesciowie i synowe/zieciowiemowia do siebie po imieniu i odpada owa , czasami trudna do przyjecia,forma mowienia do obcej osoby mamo lub tato. Bardzo mi sie to chce uogolniac. Istnieja zapewne i tutaj, jak wszedzie, bardzoupierdliwe i bezwzgledne tesiowe, ale to chyba kwestia kultury i jakpisalam, o matce, ktora chwalila ziecia za przynoszenie corcesniadania do lozka, ale ubolewala nad losem syna, ktory podawal swojejzonie sniadanie, nie jest pozbawiona tyle. Od trzech lat nie jestem juz tesiowa: moj syn zrobilwszystko, aby zrujnowac swoje malzenstwo. Jest mi przykro, bo mojasynowa ( bardziej przyjaciolka ) byla wspaniala osoba. 43 Odpowiedź przez nokiaaa 2013-02-03 14:05:33 nokiaaa Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-02 Posty: 1,945 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Twój teść mówisz jest wyjątkiem, moja teściowa nie czepia się. Ale mamy do siebie o 'Netkobiety są kompasem w moim życiu'"mam czas dla każdego absurdu" 44 Odpowiedź przez krostka 2013-02-03 18:17:36 Ostatnio edytowany przez krostka (2013-02-03 18:33:57) krostka Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-22 Posty: 53 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Dodam tak: zawsze uważałam, że brak mi było wsparcia męża- otóż Matka/Teściowa wychowała go dla siebie. To była Matka- Generał rządziła całym domem. Chciała układać nasze życie, a jak nie było po jej myśli to był krzyk jakie nieudaczniki z nas . Dlatego z całą odpowiedzialnością twierdzę, że mąż w pierwszej kolejności powinien stać murem za żoną. Tak myślałam kiedyś i tak myślę dzisiaj. Mój mąż tego może uczyć się od swojego syna, czasami mu to mówię. Tak jak powiedziała Marena, trzeba pamiętać, że to jest Matka męża, a to jest Żona naszego syna. Nie musimy się kochać, ale musimy się szanować. Nigdy nie można sobie zbyt wiele obiecywać, ale też zbyt dużo nie trzeba młodym dawać, bo wtedy oczekuje się coś w zamian. Ale nigdy nie wolno mieszkać pod jednym dachem z teściami/młodymi, bo to jest różnica pokoleń i rzadko kiedy się udaje. Niewiem dlaczego tyle młodych kobiet pcha się pod dach teściowej? Wolę jeść chleb ze smalcem, wolę zbierać butelki na( zakup śniadania) , ale być samodzielnym i wynająć swoje nawet 11 m kw. ( tak było u nas na początku ). A tu często młodzi zamieszkują pod jednym dachem z teściową, szczególnie ze względów ekonomicznych. Dopóki mężczyzna się nie ożeni, mama jest najważniejszą kobietą w jego życiu. To całkiem normalne. Od matki uczy się między innymi wrażliwości, delikatności, ciepła i wyrażania emocji, to ona pielęgnuje u chłopca te cechy, które stają się w późniejszym czasie fundamentem jego emocjonalności jako męża i ojca. Problem pojawia się, kiedy mężczyzna wchodząc w życie w małżeństwie, nadal stawia swoją matkę na pierwszym miejscu tworząc, tym samym ?trójkąt małżeński?, który dla bardzo wielu małżeństw stał się bezpośrednią przyczyną rozpadu. Mądra i dojrzała emocjonalnie matka powinna wiedzieć, kiedy należy synowi pozwolić odejść lub go wręcz odepchnąć dla jego własnego dobra. Niestety, wielu matkom zażyła relacja z synem rekompensuje brak relacji z małżonkiem. Uniezależnienie się syna oznacza dla nich utratę jedynej osoby, w której ulokowały swoje uczucia. Dlatego odejście syna napawa je lękiem i stanowi ogromne wyzwanie. Zaborczość względem syna i toksyczna relacja z synową, są więc raczej oznaką ich samotności niż pamiętać, że toksyczna teściowa to również kobieta i matka, której z pewnością zależy na szczęściu swojego syna, ale zdaje się zapominać o tym, że matka wychowuje dziecko dla świata, nie dla siebie. To niestety jeden z większych błędów, które popełniamy jako matki. Mężczyzna wchodzący w związek małżeński musi sobie zdawać sprawę, że miejsce pierwszej kobiety w jego życiu zajmuje od tej chwili żona i ta świadomość jest podstawą prawidłowego funkcjonowania związku, gdyż nie matce ale żonie ślubuje wierność. W przeciwnym razie, rozdarty miedzy matką i żoną, nie będzie prawidłowo pełnił roli głowy rodziny, ponieważ nie będzie w stanie samostanowić o sobie i podejmować niezależnych wszystkim musimy zrozumieć, że problem z teściową nie leży na linii teściowa ? synowa, ale na linii mąż ? jego matka. Jako synowe, w sposób bezpośredni, możemy wpływać na zachowanie teściowej w bardzo ograniczonym stopniu. Wytaczanie dział przeciwko niej jest bezcelowe i może doprowadzić jedynie do pogłębienia konfliktu, nie tylko z teściową, ale również z mężem. 45 Odpowiedź przez chaber05 2013-02-03 19:40:17 chaber05 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-22 Posty: 1,676 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Krysta słusznie zauważyła, że za granicą teściowa pracuje i to ją głównie zajmuje. Czytałam wypowiedź pewnej młodej Polki, żony Norwega. Była zniesmaczona, bo babcia na emeryturze i się na nich wypina, wnukiem nie zajmie. Tam nie ma takiego zwyczaju. Żenisz się, wychodzisz za mąż i radź sobie sam. Nie ma mieszkania u mamusi, nie ma pomocy mamusi. Jako ciekawostkę podam jedynie, że w Australii jest jeszcze gorzej. Tam niania kosztuje majątek. Narzekacie na polskie teściowe, a włoską to chcielibyście miec? To dopiero kosmos, mamusia z każdego kąta straszy. Te to potrafią synową ustawiac, spróbujcie męża od rodziny odciagac. Będzie wkurzony jak nie wiem co, a mamma jeszcze bardziej. 46 Odpowiedź przez betina2 2013-02-03 20:41:11 betina2 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: emeryt Zarejestrowany: 2012-11-04 Posty: 600 Wiek: odpowiedni Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Bedac w Szwecji dosyc dlugi czas, mialam okazje poobserwowac stosunki rodzinne tam daje sie bardzo wiele (dobra szkola, rozwoj zainteresowan,sport itp.), ale tylko do jest to osobny nie wiem jak wielka chalupe by mieli rodzice, dziecko sie wyprowadza na stancje. A juz mieszkanie po slubie absolutnie samo w kwestii pomocy przy wnukach - to nie starzy rodzice tez wlasciwie nie licza na opieke dzieci - sa doskonale funkcjonujace sluzby socjalne, domy seniora nie inwestuja w dorosle juz dzieci, nie pozbywaja sie swojego dorobku na rzecz dzieci,wnukow, raczej przeznaczaja go na godna synowa-tesciowa praktycznie nie istnieje,brak punktow malo rodzinnie, ale za to bez latajacych tam sie podoba, 47 Odpowiedź przez Joga 2013-02-03 21:04:31 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-02-03 21:05:46) Joga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-03 Posty: 1,027 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? krostka napisał/a:Niestety, wielu matkom zażyła relacja z synem rekompensuje brak relacji z małżonkiem. Uniezależnienie się syna oznacza dla nich utratę jedynej osoby, w której ulokowały swoje uczucia. Dlatego odejście syna napawa je lękiem i stanowi ogromne wyzwanie. Zaborczość względem syna i toksyczna relacja z synową, są więc raczej oznaką ich samotności niż słowa to właśnie przyczyna większości konfliktów, spełniona kobieta jako żona, jeśli ma wspólne pasje i świat z mężem nie będzie próbowała żyć, życiem młodych. Zajmie się swoim życiem i będzie po prostu napisał/a:Bedac w Szwecji dosyc dlugi czas, mialam okazje poobserwowac stosunki rodzinne tam daje sie bardzo wiele (dobra szkola, rozwoj zainteresowan,sport itp.), ale tylko do jest to osobny nie wiem jak wielka chalupe by mieli rodzice, dziecko sie wyprowadza na stancje. A juz mieszkanie po slubie absolutnie samo w kwestii pomocy przy wnukach - to nie starzy rodzice tez wlasciwie nie licza na opieke dzieci - sa doskonale funkcjonujace sluzby socjalne, domy seniora nie inwestuja w dorosle juz dzieci, nie pozbywaja sie swojego dorobku na rzecz dzieci,wnukow, raczej przeznaczaja go na godna synowa-tesciowa praktycznie nie istnieje,brak punktow malo rodzinnie, ale za to bez latajacych tam sie podoba,Ja chcę do Szwecji!!!!!! Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać. 48 Odpowiedź przez betina2 2013-02-03 21:31:32 betina2 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: emeryt Zarejestrowany: 2012-11-04 Posty: 600 Wiek: odpowiedni Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Joga - promem, samolotem. Jezyk nie jest zbyt trudny..... Oczywiscie im jest latwiej - mieszkanie nie problem, zarobki nieporownywalne. Wydaje mi sie jednak, ze w duzej mierze podstawa jest nas gloryfikowanie rodziny, powoduje przymusy o ile nie zniewolenie. 49 Odpowiedź przez Joga 2013-02-03 21:37:58 Joga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-03 Posty: 1,027 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? betina2 napisał/a:Wydaje mi sie jednak, ze w duzej mierze podstawa jest nas gloryfikowanie rodziny, powoduje przymusy o ile nie duch Matki-Polki, wiecznego szacunku dla starszych bo im się należy "z urzędu" i mądrości, której przybywa w raz z liczbą lat. Nie pomagają tłumaczenia, że matka tak samo jak o szczęście dzieci, powinna dbać o własne, szacunek powinien być obustronny a mądrość nie zależy od wieku, bo można żyć długo, dużo przeżyć i nie wyciągnąć żadnych wniosków i niczego się nie do Szwecji chyba tylko klimat mi nie odpowiada ale reszta na tyle kusząca, że kto wie .... Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać. 50 Odpowiedź przez marena7 2013-02-03 22:22:10 marena7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: tarepeuta uzależnień Zarejestrowany: 2010-12-20 Posty: 1,447 Wiek: 58 Odp: Jak być teściową i nie zwariować?Zgadza się betina. Gloryfikacja "świętej" rodziny, cierpiętnictwa, "niesienia krzyża" na swoich plecach, poświęcenia.... Jak się odstaje od tego wzorca to się zasługuje na nas w Polsce, ktoś kto czerpie radość ze swojego życia, jest podejrzany. Należy się poświęcić i już. 51 Odpowiedź przez nokiaaa 2013-02-03 22:28:47 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-02-03 22:37:27) nokiaaa Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-02 Posty: 1,945 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Z tym szacunkiem do wieku...bardzo nie lubię jak pyskuje smarkata do starszej osoby. I nie chodzi mi tu o teściową, ale o dyskusje międzyludzkie. Pokolenie po-gimnazjalne jest straszne. Z drugiej strony starszy powinien szanować młodzież. Jeżeli taka teściowa manipuluje synową, to nie zdziwię się, że jej nerwy nie wytrzymają i emocje biorą górę, a wtedy dobre wychowanie się chowa. 'Netkobiety są kompasem w moim życiu'"mam czas dla każdego absurdu" 52 Odpowiedź przez Ewarg 2013-02-04 09:31:16 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2013-02-04 09:56:46) Ewarg Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-15 Posty: 359 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? A ja uważam, że młode kobiety żądają dla siebie szacunku jednocześnie okazując pogardę i lekceważenie teściowej. Jestem podwójną teściową i szczerze przyznam się, że kosztuje mnie to sporo wysiłku. Każde spotkanie z synowymi to silne napięcie bo nigdy nie wiem, czy nie urażę jakimś słowem. Bo właśnie jak w wątku "ach ta teściowa" szartlo nosi się ze swoją inteligencją i elokwencją nad prymitywną teściową tak ja mam wrażenie, że jedna moja synowa i jej mama są takie same. Od jej matki, kiedy mój syn był jeszcze na studiach i nie byli nawet zaręczeni usłyszałam, ze one znają go lepiej niż ja. Wielokrotnie opowiadała jak to jej teściowa bez zapowiedzenia śmiała zjawić się u nie w domu i jak ją wyrzuciła. Do swoich rodziców jeszcze teraz jeździ na drugi koniec Polski co drugi tydzień a teścowej nie widziała od kilku lat mimo iż mieszkają w jednym mieście. Na pogrzeb teścia poszła "bo tak wypadało". Jak moja synowa mając taki wzorzec może być przychylna swojej teściowej? Młodzi mieszkają teraz u niej i nie mam szans odwiedzić ich, chyba, że spotkamy się w lokalu. Za dwa lata wprowadzą się do własnego i kiedy zaoferowałam naszą pomoc w wykańczniu i przy przeprowadzce moja synowa zrobiła wielkie oczy i nie odezwała się słowem. Nigdy nie rozmawiam z moimi synowymi o moich synach. Nie wtrącam się w to co i jak gotują, czy jak prowadzą dom. Jadę do nich to pomagam kiedy mnie o to poproszą. Nie przestawiam mebli, nie zaglądam w szafy i nie oceniam ich. Rozmawiamy o ciuchach, ich planach zawodowych. Nie gorszę się i nie oburzam kiedy myśla inaczej niż ja. Okazuję radość na wszystko co kupili i nawet nie zastanawiam się czy jest im to potrzebne. I to wciąż było za mało i źleZ młodszą było dość silne starcie i kosztowało nas wszystkich sporo nerw. Były łzy i długa rozmowa pomiędzy nami. Zadałam jej kilka pytań na które miała odpowiedziec sobie - jak byś się czuła gdyby twój mąż gardziłby i obgadywał twoją matkę? - jabyś się czuła gdyby żona twojego brata w łyżce wody topiła twoją mamę? - jabyś się czuła gdyby twój mąż wyrzucił za drzwi twoją matkę?Na koniec powiedziałam - Jestem matką twojego męża i jestem jaka jestem. Ja ciebie wychowywać nie będę bo jesteś dorosła. Nie mam ochoty cię zmieniać bo nie ja z tobą żyję i bardzo proszę aby dziłało to odwrotnie. skoro ja nie wtrącam się w wasze życie, nie kieruję wami i okazuję radość z waszej wizyty to proszę aby działało to w drugą strone. Proszę nie zastanawiać się dlaczego zrobiła to czy tamto, albo po co coś kupiłam itp. A już tym bardziej proszę nie próbować mnie wychowywać. Jeśli będziesz mnie izolować nie dasz szans na poznanie siebie, na uczestnictwo w waszym życiu to nie oczekuj że będę walczyc o twoje względy. Skoro w waszym życiu jest miejsce na twoja matkę to tak samo prosze o miejśce dla siebie bo niczym się od twojej mamy nie różnie. I nawet nie będę porównywać która z nas lepiej wychowała matką twojego mężą. Nie oczekuję miłości ale szacunku takiego samego jakiego oczekujesz aby mój syn okazywał twojej ... chyba, mam nadzieję, że młoda zrozumiała co nieco. matka, teściowa, babcia, macocha, eks i obecna nie obiecywał że będzie łatwo. 53 Odpowiedź przez marena7 2013-02-04 09:37:41 marena7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: tarepeuta uzależnień Zarejestrowany: 2010-12-20 Posty: 1,447 Wiek: 58 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Pytanie do młodych matek synów...Jak się zachowacie, gdy w przyszłosci wasz dorosły syn przyprowadzi do waszego domu dziewczynę i powie, że teraz będą razem mieszkać U NIEGO, to znaczy w jego dziecinnym pokoju?To dzisiaj dość powszechne. Widzę to w otoczeniu, a i na forum pełno takich historii. 54 Odpowiedź przez Bardolka 2013-02-04 09:44:46 Ostatnio edytowany przez Bardolka (2013-02-04 10:29:45) Bardolka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-11-23 Posty: 1,394 Wiek: 29 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? ewarg, nie generalizujmy, wiesz, ze ta dyskusja ma dwa fronty, sa tez takie synowe, o jakich piszesz. ale sa tez tesciowe zakochane w synusiach, z automatu skreslajace synowe, bo namieszaly w ich pieknym zyciu z synkiem na piedestale...kazdy kij ma dwa konce, nie tylko synowe sa niedobre, tesciowe nie sa z automatu zawsze madrzejsze, bardziej doswiadczone, nalezy sie im fura szacunku bo sa starsze i wydaly na swiat mlodego infanta w postaci męża. czasami sa bardziej przebiegle, zajadle i zle nastawione z samego zalozenia (moze mowie o sobie w jakies czesci, ale tesciowa krostki moim zdaniem to byla wlasnie taka osoba)...Ewarg - skoro nie możesz widywać się z synem, bo zabrania synowa (w twoim domniemaniu), to zastanów się, co na to twój syn. Widocznie mu tak dobrze. Skoro on jest taki dobry a synowa tak niedobra, to chyba stać go na to, żeby wyegzekwować na żonie spotkania z wami.(a piszę tak dlatego, że oczywiście czarną owcą jest synowa, synek niewinny. A najczęściej problemy wynikają z nieokreślonej postawy syna-męża. Ja - czy chciałam czy nie chciałam - musiałam przywyknąć do tego, że mój mąż nie zostawi swojej matki samej, bo nie byłoby jej stać na samodzielne utrzymanie siebie oraz domu. Teściowa co prawda uważa, że naszym obowiązkiem jest nianczenie jej w wieku 53 lat i bynajmniej nie jest nam wdzięczna za jakieś przejawy naszej troski o nią, wręcz uważa, że to za mało, bo np w niedzielę jedziemy na narty a ona biedna zostaje sama w domu, albo nie poodkurzałam jej w sobotę w pokoju jak odkurzałam u siebie, ale to inna, długa historia). Gdy Ty i Ja, cały świat jest dla nas ... 55 Odpowiedź przez Ewarg 2013-02-04 10:58:26 Ewarg Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-15 Posty: 359 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Bardolka - gdzie napisałam, że nie mogę widywac się z synem bo zabrania tego synowa? Napisałam, że nie mam teraz szans odwiedzić młodych bo mieszkają u rodziców młodej (chodziło mi o brak warunków mieszkaniowych).Syna widuję, synową rówież - czasami przyjadą oboje, czasami sam syn. Często rozmawiamy przez telefon. Bardolka - przeczytaj dokładnie moją wypowiedź. - nie krytykuję synowej - opisałam jaki wzorzec dostała od swojej matki i o naszej rozmowie kiedy czułam, że nasze relacje zmierzają w złym kierunku. I owszem, ciągle pracuję nad naszymi spotkaniami bo nie znam jej zbyt dobrze a wiem, że tak jak każda młoda kobieta jest zapatrzona we własną matkę i takie powinny być i teściowe. A one takie nie są. MATKI NIE SĄ TAKIE SAME tak jak i ludzie nie sa tacy sami. Można mieć podobne podejście, poglądy ale rózne charaktery. matka, teściowa, babcia, macocha, eks i obecna nie obiecywał że będzie łatwo. 56 Odpowiedź przez betina2 2013-02-04 14:49:54 betina2 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: emeryt Zarejestrowany: 2012-11-04 Posty: 600 Wiek: odpowiedni Odp: Jak być teściową i nie zwariować? marena7 napisał/a:Pytanie do młodych matek synów...Jak się zachowacie, gdy w przyszłosci wasz dorosły syn przyprowadzi do waszego domu dziewczynę i powie, że teraz będą razem mieszkać U NIEGO, to znaczy w jego dziecinnym pokoju?To dzisiaj dość powszechne. Widzę to w otoczeniu, a i na forum pełno takich jestem co prawda mloda matka, wrecz przeciwnie, ale temat mi synowa pomieszkiwala u mego syna "w pokoiku dziecinnym" najpierw sporadycznie, z czasem stalo sie to powiem , ze bylam mnie, te wchodzenie i wychodzenie "cichcem". Nie bardzo wiedzialam jak sie zachowac - nie chcialam "burzyc zwiazku", a z drugiej strony stalo sie to meczace jak czasami wpadalysmy na to chyba z rok czasu - zaczelam z lekka czuc sie jak intruz we wlasnym koncu wzielam syna "za twarz" i poprosilam, zeby cos z tym tym wszystkim najbardziej mnie wkurzalo, ze stalo to sie tak mimochodem,takie "ciche, przejecie".Sprawa niejako rozwiazala sie sama - zwolnilo sie mieszkanie po babci i sie wiem jednak co by sie zadzialo, gdyby tego mieszkania nie bylo. Oni byli w tym czasie bez forsy, swiezo po studiach, tak ze stancja nie wchodzila w mnie teraz, jak synowa broni swego terytorium jak lwica (jest bardzo domowa), a wczesniej tak swobodnie dysponowala ale to Bogu dzieki poza nigdy nie mialam zamiaru mieszac jej w garnkach - moje wlasne wystarczajaco mnie nudza. 57 Odpowiedź przez Anik38 2013-02-04 14:57:44 Anik38 Redaktor Działu Miłość Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-08 Posty: 906 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? marena7 napisał/a:Jest jeszcze jedna rzecz, której nauczyłam się od teściowej, matki dwóch można być "zapleczem" dla syna. Młode i nieco starsze małżeństwa czasami się kłócą, trzaskają drzwiami i "wracają" do rodziców. A mamusie wtedy wycierają synkom nosy i przykrywają ich kołderką w misiaczki. Jednym słowem, NIE WOLNO synka przetrzymywać w swoim domu, nocować go w jego dziecinnym pokoju, gdy pokłóci sie ze swoją matki nie może być azylem dla mężczyzny. On z tego domu wyszedł, gdy się ożenił. Może matka poczęstować go obiadem i nawet wysłuchać (bez komentarza), ale ma wrócić do SWOJEGO domu. A jak nie, to może przeczekać swoje fochy na dworcu, albo u kumpla, nigdy u matki. To jest jakieś symboliczne, te zamknięte drzwi domu matki. Bez tego zamknięcia mężczyzna nie dorasta. Otwartch mamusinych drzwi nie wybaczy też żadna bardziej to czuję niż rozumiem, ale przyjęłam tę zasadę w zamknięte drzwi dotyczą też córek. Do głowy by mi nie przyszło wracać do mamy, pomimo, ze mam z nią dobry (a raczej poprawny) kontakt. O dziwo, jak mój mąż przegiął jeden raz dobrze, to zgarnęłam dzieci i poszłam do.... teściowej, pomimo, że jest mamusią synusia, i tak do końca to się z nią nie po kilku dniach bo widziałam, że uważa, że jak mąż kiwnął palcem to ja mam do niego lecieć, bo przemieszkać w mieszkaniu znajomych, niż iść do mojej mamy, gdzie miejsca jest dużo."Dobra teściowa powinna (góra po miesiacu od ślubu syna) udać się na wysoką górę, położyć się na szczycie i umrzeć dla dobra młodych."Czyli dobra teściowa to martwa teściowa 58 Odpowiedź przez Joga 2013-02-04 15:06:41 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-02-04 15:10:52) Joga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-03 Posty: 1,027 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? marena7 napisał/a:Pytanie do młodych matek synów...Jak się zachowacie, gdy w przyszłosci wasz dorosły syn przyprowadzi do waszego domu dziewczynę i powie, że teraz będą razem mieszkać U NIEGO, to znaczy w jego dziecinnym pokoju?To dzisiaj dość powszechne. Widzę to w otoczeniu, a i na forum pełno takich ja jestem na początku drogi, moje dzieci są małe i sama mieszkałam, bez ślubu z moim mężem ale:- byliśmy niezależni finansowo- wynajmowaliśmy mieszkaniei to jest to czego będę wymagała od własnych dzieci, jeśli się usamodzielnią mogą mieszkać razem z dziewczyną/chłopakiem bez ślubu, inna wersja nie wchodzi w grę ABSOLUTNIE nawet jeśli to będzie miłość jego/jej życia Sami wyznajemy zasadę - i tego będziemy starali się nauczyć nasze dzieci - najpierw samodzielność: praca, mieszkanie, pieniądze, później związki i dzieci - najlepiej planowane i chciane a nie "z przypadku" bo to wg mnie znaczy odpowiedzialnośćbetina2 napisał/a:Nie powiem , ze bylam mnie, te wchodzenie i wychodzenie "cichcem". Nie bardzo wiedzialam jak sie zachowac - nie chcialam "burzyc zwiazku", a z drugiej strony stalo sie to meczace jak czasami wpadalysmy na to chyba z rok czasu - zaczelam z lekka czuc sie jak intruz we wlasnym co napisałam wyżej to żeby uniknąć tego co betina2 miałaś przez rok, dla mnie niewyobrażalne i w tym temacie mam "zero tolerancji". Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać. 59 Odpowiedź przez Anik38 2013-02-04 15:54:09 Anik38 Redaktor Działu Miłość Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-08 Posty: 906 Odp: Jak być teściową i nie zwariować? marena7 napisał/a:Pytanie do młodych matek synów...Jak się zachowacie, gdy w przyszłosci wasz dorosły syn przyprowadzi do waszego domu dziewczynę i powie, że teraz będą razem mieszkać U NIEGO, to znaczy w jego dziecinnym pokoju?To dzisiaj dość powszechne. Widzę to w otoczeniu, a i na forum pełno takich mój jeszcze mały, ale postaram się tak wychować, żeby wiedział, że jak chce mieszkać z dziewczyną to na swoim, więc mam nadzieję, że takiej sytuacji nie będzie. 60 Odpowiedź przez Szarlot 2013-02-04 17:19:22 Szarlot Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-30 Posty: 188 Wiek: dojrzały;) Odp: Jak być teściową i nie zwariować? Ewarg napisał/a:Bo właśnie jak w wątku "ach ta teściowa" szartlo nosi się ze swoją inteligencją i elokwencją nad prymitywną teściową tak ja mam wrażenie, że jedna moja synowa i jej mama są takie strasznie Cię poruszył mój post, skoro "opisujesz" mnie nawet w innych wątkach. Na szczęście nie każdy to, co napisałam rozumie tak jak Ty. Ale okej, mnie możesz sobie oceniać, w końcu to forum, ale widzę, że chyba nawet znasz moją Mamę i wiesz jak się zachowuje w stosunku do Teściowej, skoro piszesz, że Twoja synowa i jej mama są takie same. Zdaje się, że nadinterpretacja to Twoja specjalność.
poniedziałek Programy TV innych kanałów TVN Programy TV innych kanałów TVN Programy TV innych kanałów TVN Zabójcza broń Nieobliczalny policjant współpracuje z doświadczonym detektywem, przy rozwiązywaniu zagadek kryminalnych Los Angeles. Uwaga! NOC Magii (TVN) Kto was tak urządził Kto was tak urządził Kto was tak urządził Kto was tak urządził Uwaga! Nowa Maja w ogrodzie Współczesna odsłona holenderskiego baroku Odwiedzamy Holandię i przypałacowy ogród Het Loo, zwany bholenderskim Wersalem. Znajduje się mniej więcej godzinę drogi od Amsterdamu. Całość zaplanowano w stylu baroku niderlandzkiego – jego najważniejsze cechy to symetria i geometria. W Amsterdamie odwiedzamy starą kamienicę - muzeum – na której tyłach znajduje się piękny ogród. Akademia ogrodnika Kolekcja host w Świebodzicach Pan Andrzej Pach ze Świebodzic na Dolnym Śląsku od prawie 20 lat gromadzi piękne gatunki i odmiany host, dzieli się z nami wiedzą o ich uprawie. Co za tydzień Teraz 07:20 a tworzą bardzo emocjonalne połączenie, wciągając widza natychmiast w absolutnie realistyczną, pasjonującą historię. Jak doszło do tego dramatycznego momentu? Jakie na pozór przypadkowe wydarzenia doprowadziły do sytuacji, która zmienia wszystko? Jak dziś wygląda życie tych ludzi? Serial "Ten Moment" dzięki swej różnorodności jest adresowany do szerokiej publiczności. Miłość, przemoc, tajemnice czy rodzinne historie – to tematy wzięte z życia, które oferują szerokie spektrum możliwości. Historie są w autentyczny sposób realizowane z udziałem odtwórców-amatorów. Kuchenne rewolucje Magda Gessler - niekwestionowana Królowa smaku i rewolucji. Jej doświadczenie i temperament zmieniły oblicze kilkudziesięciu restauracji w całym kraju. „Kuchenne Rewolucje” to hit od wielu sezonów. Tym razem wkracza w trzynasty i bynajmniej nie będzie on pechowy. „Papalina” Warszawa Właścicielem warszawskiej restauracji „Papalina” (po chorwacku „Szprotka”) Marek został trochę przez przypadek. Jego znajomy, Chorwat, z którym prowadził interesy wyjechał z Polski, a Marek przejął jego restaurację, serwującą kuchnię chorwacką. „Papalina” położona przy jednej z głównych arterii Ursynowa, wydawała się być świetnym biznesem, a Marek, który uważa się za biznesmena, swoją restaurację traktuje, jak kolejny biznes, który ma przynosić stały dochód. Chociaż sam przyznaje, że do tej pory nie miał do czynienia z gastronomią, to wprowadził parę zmian, które wydawały się mu konieczne. I tak „Papalina” pod nowymi rządami zyskała białe, wyprasowane obrusy na stołach, ściany zmieniły kolor na jasny, a kelnerzy na życzenie szefa obsługują gości wyprostowani i ubrani w obowiązkowe białe koszule. Samą kuchnię Marek powierzył młodemu kucharzowi, który pewny swych umiejętności wywarł na nim bardzo dobre wrażenie. Marek szczerze powiedziawszy nie miał innego wyjścia, jak zawierzyć szefowi kuchni, ponieważ sam na kuchni chorwackiej zna się słabo. W Chorwacji bywał tylko w sprawach interesów i nie miał czasu na poznawanie lokalnej kuchni i chorwackiej kultury. Niestety „Papalina”, nie daje Markowi powodów do dumy, a co gorsza nie przynosi również zysków. Właściciel sam przyznaje, że wyczerpał już pomysły na usprawnienie tego biznesu, więc zdecydował się poprosić o pomoc Magdę Gessler. Ukryta prawda 33-letni Staszek pracuje w przedszkolu. Bardzo lubi dzieci i dobrze sobie z nimi radzi. Mężczyzna mieszka z matką Ireną. Do kobiety wprowadza się jej partner Jacek, za którym Staszek nie przepada. 33-latek jest przekonany, że bezrobotny, wiecznie szukający pracy Jacek to tak naprawdę leń, który wykorzystuje jego matkę finansowo. Jacek, niezadowolony z uwag Staszka, jasno daje 33-latkowi do zrozumienia, że wkrótce pozbędzie się go z mieszkania. W przedszkolu zatrudniona zostaje nowa przedszkolanka Monika, Staszek zaczyna się z nią spotykać. Kilka dni później w placówce pojawia się policja – okazuje się, że mężczyzna jest podejrzewany o pedofilię. Sprawa co prawda szybko zostaje wyjaśniona, bo nie ma żadnych przesłanek, by doszło do jakiegokolwiek molestowania, ale atmosfera w przedszkolu robi się napięta. Zarówno pracownicy placówki, jak i rodzice dzieci zaczynają traktować Staszka jak intruza, którego trzeba się pozbyć. Mężczyzna może liczyć tylko na wsparcie Moniki. Czy sytuacja w przedszkolu wróci do normy? Ukryta prawda Nina, uczennica drugiej klasy liceum, jest w zaawansowanej ciąży. Jej chłopak, 19-letni Robert wolałby, aby dziewczyna poddała się aborcji. Nastolatka chce urodzić dziecko i oddać je do adopcji. Kuzynka namawia ją, aby rodzicami zastępczymi została para jej znajomych – Milena i Adam. Nina miałaby podać w urzędzie, że chłopak jest ojcem dziecka, przez co sama straci prawa rodzicielskie. Dziewczyna zgadza się na propozycje. Spędza z nowo poznaną parą coraz więcej czasu. Adam wozi ją także na badania i kupuje prezenty. Robert, pogodzony z myślą, że zostanie ojcem, staje się zazdrosny. Prosi dziewczynę o rękę oraz żeby wycofała się z pomysłu adopcji. Nina zaczyna mieć wątpliwości. Jedzie do Adama bez zapowiedzi pod nieobecność Mileny… Tajemnice miłości Kłopoty z synami Rozwiedziona 40-letnia Malwina dowiaduje się, że jej syn Norbert ma kłopoty z matematyką i jest zmuszona posłać go na korepetycje do 42-letniego Bartosza mieszkającego w sąsiednim bloku. Kiedy kobieta widzi Bartosza, orientuje się, że to ojciec Kamila, z którym Norbert pobił się rok temu na boisku. Malwina i Bartosz przepraszają się za incydent, a wdowiec zgadza się uczyć Norberta. Kobieta cieszy się, bo nie umyka jej uwadze, że Bartosz to bardzo przystojny mężczyzna. Tymczasem skruszony były mąż Malwiny Sebastian, chce wrócić na łono rodziny po latach przerwy. Malwina nie chce dać mu drugiej szansy, tym bardziej że zaczyna czuć coś do Bartosza. Wkrótce kobieta będzie musiała wybrać, z kim stworzy nowy związek... Ukryta prawda Ilona i Artur są bezdzietnym małżeństwem. Kobieta nie znosi dzieci, nie planuje ich mieć, woli robić karierę w branży handlowej i skupiać się na własnych potrzebach. Artur wręcz przeciwnie – marzy przynajmniej o jednym dziecku. Pewnego dnia do małżonków przychodzi kuzynka Artura, Patrycja, zmęczona życiem wdowa, która prosi ich, żeby na tydzień zaopiekowali się jej dziećmi: Wojtkiem i Darią, bo firma wysyła ją na tygodniowe szkolenie do Wrocławia. Ilona początkowo nie chce się zgodzić, ale w końcu ulega namowom Artura. Rozpoczyna się tydzień opieki. 38-latka odwozi dzieci do przedszkola i szkoły, próbuje poradzić sobie z rozrabiaką Wojtkiem i pyskatą Darią. Artur ma anielską cierpliwość do dzieci kuzynki, co wnerwia Ilonę, która odlicza dni do powrotu Patrycji. W ciągu kilku dni opieki Ilona zbliża się do Wojtka i Darii, znajdując z nimi wspólny język. Kiedy jednak 5-latek psuje jej laptopa z ważną prezentacją, Ilona znowu dostaje szału. Tymczasem Patrycja nie wraca w terminie, Artur próbuje się do niej dodzwonić, ale bezskutecznie. W końcu dostaje tragiczną informację o śmierci kuzynki. Ukryta prawda Alicja i Bartek wracają do domu po weekendowym wypadzie na wesele znajomych. Okazuje się, że ich mieszkanie zostało okradzione. Złodzieje wynieśli drogi sprzęt grający, dwie gitary, głośniki i wzmacniacz. Choć włamywacze najprawdopodobniej weszli przez balkon, nikt z sąsiadów ich nie zauważył. Przerażona Alicja namawia właściciela na założenie krat. Bartek próbuje przemówić jej do rozsądku, że nie może żyć w ciągłym strachu. Para zaczyna w końcu szukać nowego mieszkania do wynajęcia. Podczas sprzątania przed wyprowadzką Alicja odkrywa dobrze schowaną pod sufitem kamerkę. Okazuje się, że prowadzący śledztwo dotarli do nagrań z monitoringu pobliskiego sklepu. Wychodzi na jaw, kto włamał się do mieszkania. Ten moment Każdy to zna, każdemu się przytrafia – nikt jednak nie wie, kiedy się wydarzy: ten decydujący moment, który może zmienić całe życie. Koniec wielkiej miłości, bezlitosna kłótnia rodzinna, choroba zagrażająca życiu, utrata pracy, zdrada przyjaciela – powody są indywidualne. Jednak efekt zawsze taki sam – nic nie jest już takie jak było. Serial "Ten Moment" opowiada o ludziach i chwilach, które na zawsze odmieniły ich los – o tych trudnych do zapomnienia, bardzo dramatycznych minutach, które wywróciły ich dotychczasowe życie do góry nogami. Towarzyszymy ludziom, którzy często wcześniej się nie znali, a których połączył ten sam bieg wydarzeń. W takiej chwili zbiegają się wszystkie dotychczasowe ścieżki. Zdecydowane skoncentrowanie na momencie przemiany, zmieniającej życie chwili, jest dominującą osią serialu. Każdy odcinek serialu "Ten Moment" opowiada fascynującą, wyjątkową i bardzo emocjonalną historię. W odróżnieniu od wielu innych formatów z rodzaju scripted reality, serial "Ten Moment" wyróżnia technika splitscreenowa, która wizualizuje jednoczesność akcji. Na początku i na końcu wstawiane są komentujące setki. Oszczędnie używany lektor podkreśla i łączy ze sobą poszczególne wątki. Dynamiczny montaż i pełna napięcia muzyka tworzą bardzo emocjonalne połączenie, wciągając widza natychmiast w absolutnie realistyczną, pasjonującą historię. Jak doszło do tego dramatycznego momentu? Jakie na pozór przypadkowe wydarzenia doprowadziły do sytuacji, która zmienia wszystko? Jak dziś wygląda życie tych ludzi? Serial "Ten Moment" dzięki swej różnorodności jest adresowany do szerokiej publiczności. Miłość, przemoc, tajemnice czy rodzinne historie – to tematy wzięte z życia, które oferują szerokie spektrum możliwości. Historie są w autentyczny sposób realizowane z udziałem odtwórców-amatorów. Kuchenne rewolucje Magda Gessler - niekwestionowana Królowa smaku i rewolucji. Jej doświadczenie i temperament zmieniły oblicze kilkudziesięciu restauracji w całym kraju. „Kuchenne Rewolucje” to hit od wielu sezonów. Tym razem wkracza w trzynasty i bynajmniej nie będzie on pechowy. Lubartów „Ognisty smok” Właściciel restauracji „Ognisty smok” Michał jest wielbicielem kuchni orientalnej, ale w Lubartowie, gdzie mieszka nie było żadnej restauracji czy baru serwującego takie jedzenie. Najbliższy bar z kuchnią np. wietnamską znajdował się aż w Lublinie, dlatego Michał otworzył „Ognistego smoka” przy jednej z głównych ulic Lubartowa. Jego atutem miał być wietnamski kucharz, czyli Nam. Po chwilowym sukcesie z niejasnych do końca powodów dla Michała w „Ognistym smoku” zaczęły się problemy i coraz mniej osób przychodziło coś zamówić i zjeść. Zarówno Michał jak i jego żona przyznają, że być może nie wszystkie potrawy przyrządzane przez Nam’a smakują ich gościom. Niestety, żadne z ich nie jest stanie przekazać wietnamskiemu kucharzowi swoich uwag, ponieważ Nam nie mówi po polsku, a Michał i jego żona nie znają słowa po wietnamsku, dlatego zwykła prośba o wydawanie mniej pikantnych potraw, jest przez Nama ignorowana. W dodatku Nam bardzo nie lubi jeśli ktokolwiek wtrąca się mu do gotowania i bez ogródek potrafi to dać zrozumienia. Michał próbując ratować swój bar do menu „Ognistego smoka” wprowadził mniej egzotyczne potrawy, który lubią wszyscy, czyli fast food – kebab, panierowane kurczaki, frytki itp. Jednak na nic to się zdało i sytuacja finansowa restauracji stale się pogarsza, dlatego Michał postanowił zaprosić Magdę Gessler. Czy słynna restauratorka da radę zmienić upartego kucharza i czy w Lubartowie powstanie nowa, pyszna wietnamska restauracja? Ukryta prawda Wojtek i Beata są rodzicami 10-letniego Janka i 8-letniej Sary. Mężczyzna ciągle wysłuchuje od swojej żony, że jego rodzice nie interesują się wnukami. Oboje wciąż są aktywni zawodowo: Zofia pracuje w urzędzie, a Mariusz jest geodetą. Pod wpływem narzekań syna starają się jednak bardziej zaangażować w życie Janka i Sary. Któregoś dnia Wojtek poznaje Bogdana i Olgę, znajomych rodziców. Słyszy ich kłótnię o zanikające pożycie małżeńskie. Zofia przyznaje, że ich znajomi mają problem. Niedługo potem okazuje się, że Janek z jakiegoś powodu nie chce nigdzie jeździć z dziadkami. Wojtek, odwiedzając bez zapowiedzi rodziców, poznaje ich szokujące hobby… Fakty Sport Pogoda Uwaga! Doradca smaku 16 - Stir fry z kurczakiem i warzywami Krzysztof zmiażdżony - napastował Polę?! Pola prosi o spotkanie Gwiazdę – informuje go, że Smolny… mobbował ją i napastował seksualnie! Szef gazety nie ma wyjścia – musi zawiesić Krzysztofa. Ten wpada w szał – wieczorem atakuje Polę w jej mieszkaniu! Roman aresztowany za… niewinność?! Hoffer dostaje telefon od właścicielki luksusowego apartamentu wynajętego na jego koszt przez oszusta. Roman sprytnie wchodzi w rozmowę i prosi o przypomnienie adresu licząc na schwytanie złodzieja. Natychmiast informuje o tym Dziedzica, a Sławek obiecuje mu policyjne wsparcie. Kiedy dochodzi do konfrontacji z oszustem, aresztowany zostaje… Hoffer! Cielecki w potrzasku między żoną a kochanką! Szkolny kiermasz zorganizowany przez Juniora jest dużym wydarzeniem. Hitem jest wspólny muzyczny występ Cieleckiego z Łucją. Widzi go… Wanda! Cielecka przyszła na prośbę Juniora. I od razu los styka ją z matką Łucji - dawną kochanką Rafała! Cielecki nie wie, co robić… Milionerzy Dwanaście pytań, trzy koła ratunkowe. Zasady wydają się niezwykle proste. Milion złotych w zasięgu ręki. Komu dopisze szczęście, a kogo przerosną emocje w studiu? Hubert Urbański czeka na kolejnych uczestników najpopularniejszego teleturnieju w Polsce. Każdy może zająć miejsce w fotelu naprzeciwko prowadzącego. Nie każdy potrafi jednak opanować emocje, gdy stawką jest milion złotych. Dwanaście pytań - tyle dzieli uczestników od wygranej. By o nią zawalczyć potrzeba nie tylko ogromnej wiedzy, ale również pewności siebie i opanowania. W nowym sezonie korzystając z koła ratunkowego uczestnicy będą mogli ponownie wybrać pomoc publiczności. Romeo musi umrzeć W Oakland, dwie mafijne rodziny rywalizują o władzę w dzielnicy portowej. Azjaci i Afroamerykanie zwalczają się w nieustającej, bezpardonowej walce. Aż wreszcie Po, młodszy syn azjatyckiego bossa zostaje zamordowany. Na wieść o jego śmierci, Han (Jet Li) jego starszy brat ucieka z więzienia w Hongkongu i rozpoczyna krwawą wendettę. Niewiele w tym filmie z szekspirowskiego dramatu, ale imponujące sceny walki doprawione efektami specjalnymi robią ogromne wrażenie. Nic dziwnego, ich twórcami są ci sami, nominowani do Oscara, specjaliści, którzy stworzyli kultowy film Matrix. Do tego dochodzi jeszcze atrakcja w postaci świetnej muzyki hip-hopowej. Han, syn bossa azjatyckiego gangu, odsiaduje wyrok w więzieniu w Hongkongu, gdy dociera do niego wiadomość, że jego młodszy brat, Po został zamordowany. Han postanawia pomścić śmierć brata. Ucieka z więzienia, wraca do Stanów i rozpoczyna poszukiwania zabójcy. Tak zaczyna się jego samotna wojna z konkurencyjnym gangiem kierowanym przez Afroamerykanina Isaaka (Delroy Lindo). Przez przypadek Han poznaje w Oakland dziewczynę, Trishę (Aaliyah), w której się zakochuje. Niestety, okazuje się, że Trisha jest córką jego największego wroga - Isaaka. Dziewczyna jest skłócona z ojcem i w kulminacyjnym momencie walki obu zwaśnionych rodzin bez wahania staje po stronie ukochanego i wspólnie z nim walczy przeciwko wysłannikom ojca. Ślub od pierwszego wejrzenia Najpopularniejszy eksperyment telewizyjny powraca z nowym sezonem. I to w odświeżonej formule – z nowym składem ekspertów. Do znanych z poprzednich edycji Magdaleny Chorzewskiej i Bogusława Pawłowskiego dołącza psycholog Karolina Tuchalska-Siermińska. Ich decyzje mogą otworzyć nowy – szczęśliwy – rozdział w życiu szóstki singli szukających miłości. Czy tak się właśnie stanie? O tym widzowie TVN przekonają się już wiosną! W dzisiejszych czasach single nie mają łatwo. Tradycyjne randki powoli przechodzą do sieci, gdzie zrobienie na kimś pierwszego wrażenia zajmuje 3 sekundy. Zazwyczaj bazuje ono na tym, co widać na zewnątrz, co jest często przefiltrowane, przemijające, a przede wszystkim złudne. Jak w takiej sytuacji poznać kogoś naprawdę i znaleźć miłość na całe życie? Kolejni poszukujący szczerego i trwałego uczucia single zgłosili się do „Ślubu od pierwszego wejrzenia”, żeby oddać swoją przyszłość w ręce specjalistów. Psychologowie Marta Chorzewska, a od tego sezonu również Karolina Tuchalska-Siermińska oraz profesor Bogusław Pawłowski wezmą ich dokładnie pod lupę – sprawdzą zainteresowania, energię, wygląd, a nawet zapach. Spośród wszystkich wybiorą szóstkę ochotników, z których utworzą trzy pary. 30-dniowy eksperyment tradycyjnie zacznie się od ślubu, na którym uczestnicy po raz pierwszy zobaczą swoich przyszłych małżonków. Po hucznym weselu przyjdzie czas na codzienność, a ta zweryfikuje ich, powstały w odważnych okolicznościach, związek. Po miesiącu każda z par zadecyduje, czy pozostaje w małżeństwie, czy ogłasza fiasko eksperymentu i wnosi o rozwód. Przykład uczestników poprzedniej edycji – Anety i Roberta – pokazał, że w każdym szalonym pomyśle jest metoda na znalezienie miłości. Czy nowi bohaterowie będą mieli równie duże szczęście? W tym odcinku poznamy decyzje par co do ich najbliższej przyszłości. Nie obędzie się bez trudnych wyborów. Jak pogodzić oczekiwania z rzeczywistością? Czy można zostawić dla nieznajomej osoby całe swoje wcześniejsze życie?
Będąc normalną kobietą po 40 – tce, rozwiedzioną postanowiłam poszukać sobie faceta, zalogowałam się wiec na portalu randkowym. Po kilku dniach na moim koncie był ogrom nieprzeczytanych wiadomości. Po wstępnej selekcji odpadli żonaci, zamieszkali dalej niż 10 km od mojego miasta, robiący takie błędy ortograficzne , że włos na głowie stawał dęba. Jeden z panów, rozwiedziony, szukający miłości, 4 lata starszy podał mi numer telefonu, więc postanowiłam iść za ciosem i zadzwoniłam do niego. Rozmowa toczyła się gładko, miał miły, ujmujący głos, więc umówiliśmy się w weekend na randkę. Tydzień zleciał szybko, dużo rozmawialiśmy przez telefon, pisaliśmy SMS-y, w końcu nadeszła sobota, dzień umówionej randki. Ubrałam się elegancko, bez dekoltów i tym podobnych, wybrałam dyskretne perfumy, wdziałam wysoki obcas i w drogę. Serce mi waliło, bo nie miałam doświadczenia. Pan z wielkim bukietem kwiatów, z pięknym uśmiechem przywitał mnie szczerze, w rękę cmoknął. Fajny facet – pomyślałam, usiedliśmy w kawiarence i zaczęliśmy rozmawiać. Pani podała kartę, miałam ochotę na kawę, więc na tej stronie karty się skupiłam, jednocześnie rozmawiając z nowym adoratorem. Od jak dawna jesteś rozwiedziony – zapytałam, jeszcze nie jestem – padła odpowiedź, ale jesteś tak wyjątkową kobietą, że rozwiodę się w 5 minut. Oczy wyszły mi z orbit, na parę minut straciłam oddech i wydukałam do kelnerki – a to butelkę wina poproszę. Adorator się rozwijał, opowiadając, jak to cudownie będzie nam razem, jakie to wyjątkowe chwile przeżyjemy, a ja piłam i piłam. Myślałam, że szok wynikający z jego kłamstwa, po kilku lampkach wina minie, a tu nic. Wytrzymałam może z godzinę, a potem zwiewałam tak szybko, że nogi mi prawie wyskakiwały z nowych szpilek (i tak było nieźle po takiej ilości alkoholu). Do domu wróciłam z ogromnym niesmakiem i postanowiłam zrobić przerwę w randkach, zająć się ukochanym sportem, psem, córką czymkolwiek byle jak najdalej od facetów. W takim to oto postanowieniu tkwiłam dobre dwa tygodnie, a potem mnie podkusiło, żeby zajrzeć na portal. Tam skrzynka odbiorcza pękała od wiadomości, od żonatych, wolnych, łysych i tych z brodą. Lektura zajęła mi dobrą godzinę, po czym wybór padł na Wiesia, podobał mi się jego styl pisania, profil, więc postanowiłam zaryzykować. Randka jak zawsze miała się odbyć w weekend, do tego czasu pozostawały nam rozmowy i SMS-y. Miał miły głos, poukładane w głowie, bardzo inteligentny, to jest to – pomyślałam, nie mogąc doczekać się soboty. Jak sarenka poleciałam w sobotni wieczór na randkę, już z daleka widziałam fajnego faceta z olbrzymim bukietem kwiatów, serce biło coraz szybciej… Podeszłam do Wiesia, ten w eleganckim garniturze, czyściutki i pachnący podał mi ten wielki bukiet i zaprosił do kawiarni. Byłam oczarowana, jej wreszcie spotkałam księcia z bajki, już teraz będziemy zawsze razem. Wszystko było piękne, czarujące do momentu aż zauważyłam, że mój ukochany ma… duże braki w uzębieniu. On gadał, a ja się zastanawiałam, jak go zapytać gdzie ma zęby, w końcu zebrałam się w sobie i pytam – dlaczego masz takie braki w uzębieniu. Mój luby wcale niezrażony gromko krzyknął – ty się nie martw mam w domu. Teraz to mnie szczęka opadła, z grzeczności wysiedziałam jeszcze trochę, potem wymawiając się chorą babcią (obydwie już nie żyją) uciekłam z kawiarni. Spocona jak mysz wróciłam na rodzinne włości i obiecałam sobie, że nigdy więcej, zostanę starą rozwódką z psem na głowie, trudno, życie toczy się dalej. Po tych dwóch adoratorach zrobiłam parę tygodni przerwy i może przestałabym już chodzić na randki, gdyby nie spotkanie z koleżanką. Zapytała mnie, dlaczego jestem sama? Opowiedziałam jej o dwóch randkach, myśląc, że zrozumie i współczucie pojawi się na jej twarzy, ale gdy na nią spojrzałam, zobaczyłam…przerażenie! Oj kochana – zagdakała koleżanka, ty wiesz, że wszystkie samotne kobiety to dziwaczeją na starość i żyją w okropnej biedzie, zawsze co dwie emerytury to nie jedna! Zbladłam. Zobaczyłam siebie starą, chorą, pomarszczoną i umierającą z głodu. Matko Święta! To ja muszę teraz łapać byle portki, co się trafią, bo inaczej śmierć głodowa, Alzheimer, parkinson. Przerażona tą wizją pobiegłam do komputera i umówiłam się z jakimś Frankiem. Trochę za niski, trochę za stary, oj nieważne, dodatkowa emerytura będzie, śmierć głodowa mnie nie będzie czekać. Poleciałam na randkę prawie na skrzydłach, a Franek miał z 65 lat, złotego zęba, pachniał niezbyt ładnie, więc nawet złoty ząb mnie nie przekonał. Uciekłam lotem błyskawicy w butach z 17 cm obcasem, z rozwianym włosem i obłędem w oczach. Po powrocie do domu doszłam do pewnych wniosków, kochane kobietki, jeżeli chcecie poznawać facetów na portalach randkowych, to uważajcie. Tam roi się od różnego rodzaju oszustów. Uważam, że na randki z panami poznanymi przez portale randkowe mogą chodzić tylko silne kobiety, umiejące być same i znające swoją wartość. Różnorodność kobiet na portalu sprawia, że panowie przeskakują z jednej kobiety na drugą, a czasami trzymają się kilku kobiet jednocześnie. Pamiętać też trzeba o całej masie facetów mających żony bądź będących w związkach. Nie chcą tracić rodzinnego ciepełka, ale w ramionach kochanki chętnie by zapomnieli, że żona do łóżka kładzie się w wałkach i koszuli flanelowej jak ze starej babci zdjętej. Ku przestrodze dla innych kobiet, jeśli randkujesz z nieznajomymi, uważaj na oszustów, kłamczuchów, najpierw naucz się być sama z dużym poczuciem własnej wartości, a dopiero potem się umawiaj ! Tymczasem ja…znowu idę na randkę z Ronaldo (co za ksywa), zapowiada się niesamowicie, starszy o 5 lat, rozwiedziony, bardzo, bardzo przystojny. Piszemy i rozmawiamy tak długo, że świat przestaje istnieć, jego głos jest niesamowity. W razie, gdyby randka nie wyszła i zacznie mi grozić śmierć głodowa na starość z powodu tylko mojej emerytury, zakupiłam milion książek o finansach, czytam też blogi o tej tematyce, a nawet założyłam konto oszczędnościowe, muszę być na samotną starość przygotowana. O tym, jak wypadła moja randka opowiem w następnym odcinku… Wybrane specjalnie dla Ciebie: Pomysł na fit śniadanie, bo zdrowe śniadanie to podstawa! Tymianek, zdrowy, ale niebezpieczny – SPRAWDŹ dlaczego! Pochrzyn jako zdrowy dodatek do dań 3 przepisy na rosół. Przepyszny i zdrowy rosół idealny na zimne dni! 5 zdrowych, pożywnych i szybkich przepisów na śniadanie z bananem.
Ach, powrót do szkoły. Jedne matki się cieszą, bo wróci rutyna, nie trzeba się codziennie głowić nad wymyślaniem rozrywek, w domu będą miały jedno dziecko mniej (pomnożyć razy ilość dzieci w placówkach), niektóre zostaną zupełnie same i przez pierwszych kilka dni będą słuchać ciszy i koić skołatane nerwy nad filiżanką tym razem gorącej kawy. Jeszcze inne martwią się, jak pogodzą etat, dojazdy do szkoły, do przedszkola, do żłobka, wszędzie na czas i bez fochów, zadania domowe, zakupy, obowiązki i jeszcze gdzieś w tym wszystkim magicznie trzeba odnaleźć odrobinę czasu dla siebie, czas z partnerem, czas na sport, rozwój. Jest jeszcze grupa matek, które najbardziej boją się rywalizacji. Tego wykańczającego ostrzału innych matek, które patrzą, oceniają, brwi unoszą. Blee. Od tego wszystkiego aż głowa puchnie. Jak być matką i nie zwariować? Bo to czasami jest tak. Wstałaś wcześniej, obiecałaś sobie, że będziesz ogarnięta, wyprasowana, będziesz oazą spokoju, ale wszechświat miał jednak inne plany, a Twoje dzieci akurat się założyły, kto szybciej wyprowadzi Cię z równowagi. O 7:45 rano masz wrażenie, że to był bardzo długi dzień. Wpadasz do placówki zziajana, pot po tyłku leci, znowu nie miałaś gdzie zaparkować, zapomniałaś gotówki na szkolną wycieczkę, włosy upięłaś byle jak, bo na nic innego czasu nie starczyło, młodsze dziecko jest zapłakane, po 40 minutowej batalii, której, gdyby nie wizja choroby, o mało nie przegrałaś – znowu chciało z domu wyjść w kostiumie kąpielowym, choć jest 10 stopni. I tak zderzasz się z matką idealną i jej pogardliwym spojrzeniem. Znowu nie dałaś rady. Jakie to szczęście, że doskonale wiesz, że ona akurat DZISIAJ ma lepszy dzień od Twojego, a może wcale nie ma, tylko tak gra? To nie jest pocieszenie, ani nawet porównanie. Po prostu – jak być matką i nie zwariować? Raz na zawsze uwierzyć, że matek idealnych nie ma. Wiesz to, prawda?Musisz umieć realnie ocenić swoje możliwości, bo wszystkiego się nie da. Wszystko mogą tylko laski z mediów społecznościowych, które nigdy nie są zmęczone, mają zawsze ładnie ułożone włosy, jędrny tyłek, a ich dzieci są uśmiechnięte, bawią się na białym dywanie w drogich stylówkach. Nikt z nas jednak nie widuje takich osób na żywo. Widziałam kilka bardzo znanych blogerek w akcji. Nie na zdjęciu już trochę inaczej wyglądały te ich idealne dzieci, uda też jakby grubsze, a twarz bez miliona filtrów – z przebarwieniami, zmarszczkami i worami pod oczami, jak moja czy Twoja. Wszystkie siedzimy w tym po uszy, niektóre tylko lepiej udają! A pomiędzy idealnym ujęciem jest milion całkiem zwyczajnych minut. Żeby jakoś przeżyć macierzyństwo, potrzeba dystansu. Trzeba umieć wypośrodkować. Dzisiaj ugotujesz trzydaniowy obiad, posprzątasz jak w pięciogwiazdkowym hotelu, narysujesz, zaśpiewasz, ulepisz, wypierzesz, wyprasujesz, a potem jeszcze usta umalujesz i z podniesioną głową wparujesz do szkoły, czując, że właśnie rzygasz tęczą. A jutro? Może już jutro będzie ten dzień, kiedy od rana wkurzy Cię wszystko. Ten dzień, kiedy głowa, po niespokojnej nocy, przerywanej czuwaniem, a w końcu pobudce o 5, nie przestanie boleć. Dzień, w którym do 17 będziesz snuła się po domu w piżamie, z rozbabranym każdym kątem, z niedokończonym obiadem i odkurzaczem od rana na środku salonu. Dzień, w którym starczy sił tyko na zamienienie piżamy na rozciągnięty dres, energii na zamówienie pizzy i puszczenie dzieciom bajki. A potem modlenie się o przetrwanie do 19. Dzień, w którym rozczarowanie macierzyństwem sięga znaleźć złoty środek, cieszyć się ze zwykłych dni, w które jakoś jest, jak i z tych wspaniałych i wyjątkowych. Te kiepskie przeczekać, przeżyć, zapomnieć. Wszystkiego się nie da! Nigdy nie bierz udziału w konkursach na matkę roku, na żonę idealną, na perfekcyjną panią domu, na pracownika dekady. Po co? Dzieci innych ludzi są ZAWSZE mądrzejsze, sprytniejsze, grzeczniejsze, szybsze, ładniejsze i do wyboru – jeśli Twoje jest brudaskiem, jej jest czyścioszkiem, jeśli Twoje jest niejadkiem – jej je wszystko, Twoje jest śmiałe – co Ty wiesz o życiu z nieśmiałym dzieckiem, Twoje śpi do późna – bez sensu, lepiej wstawać o 4 przynajmniej oni mają więcej czasu razem! Kumasz, co chcę powiedzieć? TO NIE MA SENSU! Nigdy w życiu tego nie wygrasz. A skoro nie wygrasz, to po co w ogóle startować? Jak być matką i nie zwariować? Zaufaj sobie i rób tak, jak dobrze jest dla Ciebie, Twoich dzieci i Twojej rodziny. Nie teściowej czy Halince spod czwórki. TOBIE. Mam koleżankę, której dzieci notorycznie jedzą płatki z mlekiem na kolację. No i co? Jedzą, bo lubią, są okazami zdrowia, a ona z matek, które robią własne przetwory, jedzą ekologicznie i ultrazdrowo, nie jest to kwestia ani lenistwa, ani wygody (a nawet gdyby to co, na stos z nią?). Ale dzieci przy kolacji robiły cyrki, raz tatuś podał płatki i było bez focha. Działa? Działa. Okazjonalnie próbuje im coś innego zaproponować, ale lubią płatki, a ona nie czuje potrzeby z tym walczyć. Woli spokój i miłą atmosferę. Przecież do końca życia tak nie będzie, przeczeka. Swoje dzieci odpieluchowałam, kiedy były na to gotowe, smoczki odstawiłam, kiedy dla mnie nadeszła najlepsza na to pora, dawałam i zupki kremiki, które gotowałam po nocach, na rowerze nauczyły się jeździć wtedy, kiedy chciały. Nie żyję standardowo, dlaczego więc miałabym swoje dzieci wciskać w ciasne pudełko podręcznikowych wyznaczników? Co mi to da oprócz stresu, nieprzespanych nocy i nerwów? Wychowując trojaczki od początku byłam skazana na porażkę. Kiedy to zrozumiałam, rozdałam wszystkie poradniki, odlubiłam wszystkie strony, które próbowały, pod płaszczykiem dobrych rad, wpędzić mnie w poczucie winy, koleżanki ograniczyłam do tych, które nie chcą się tylko pocieszyć, że w porównaniu ze mną mają gorzej/lepiej/bardziej. Od dawna robię tak, żeby grało i buczało. Jeśli jakaś metoda działa u Ciebie w domu – jest dla Ciebie niezawodna – to jest najlepsza metoda. Brawo Ty! Absolutnie nikt nie ma prawa Cię za to krytykować i się wtrącać. Raczej powinni bić Ci prawo – jesteś to nie Instagram, gdzie wszyscy wrzucamy zwykle najlepsze ujęcie. W życiu, podobnie jak w aparacie, mamy tylko jedno dobre zdjęcie, a na innych siata z biedry na drugim planie, otwarte drzwi do kibla, pięćdziesiąt zdjęć z pryszczem na nosie, z modnych poszarpanych dżinsów wystają majty z golfem, na stole kulinarny przegląd tygodnia, na salonach przytulny burdel, ktoś ziewa, ktoś zamknął oczy, ktoś płacze, kogoś boli głowa, zabrakło mleka, a na wycieraczce stoją ubłocone buciory. Życie no. Jak być matką i nie zwariować? Nie daj się. Nie wierz w te iluzje, tylko rób swoje, żeby babeczka z lustra od czasu do czasu witała Cię uśmiechnięta od ucha do ucha, z kciukiem podniesionym w górę i mrugająca okiem. Nieźle się napracowałam, żeby napisać dla Ciebie ten post, uff. Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie. Jest kilka opcji:Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna masz na nic czasu, w szczególności dla siebie? Kup moje autorskie produkty, które pomogą w ogarnianiu rzeczywistości. Stworzone przez matkę trojaczków – to działa! SKLEP. Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na się do Newslettera. Dzięki temu prosto na swoją skrzynkę dostaniesz info o nowościach i będziesz zawsze na śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i plaży.
jak być kochanką i nie zwariować