a) Załącznik 1. Materiały dla nauczyciela do pogadanki na temat budowy drzewa. Korzeń – poprzez korzenie drzewo z gleby pobiera wodę i sole mineralne. Liście – poprzez liście drzewo pochłania światło i powietrze, które dostarczają mu energii do życia (wzrostu, kwitnienia, owocowania), w liściach powstaje też pokarm. Las tropikalny z drzewami palmowymi w pastelach Fototapeta na micasia.pl ☝ Ochrona kupującego przy każdym zamówieniu szybka wysyłka najwyższa jakość i bardzo dobra produkcja wyprodukowano przy użyciu w 100% ekologicznej energii elektrycznej związany z lasem, dotyczący lasu. obfitujący w las, pokryty lasami. obfitujący w lasy, pokryty lasami. jeśli łaska, z łaski swojej. młody las, lasek, zagajnik. Wszystkie rozwiązania dla LAS Z GRABAMI. Pomoc w rozwiązywaniu krzyżówek. Zdjęcie o Droga w pobliżu jeziora turkusowego. krajobraz powietrzny. droga nad jeziorem w szwajcarii. krajobraz letni z powietrza. las i droga z krzywymi. Obraz złożonej z brzeg, wysoki, sosna - 270537950 Zdjęcie o Pustkowie krajobrazowy las z sosnami i mech na ska?ach. Obraz złożonej z plenerowy, środowisko, dżdżysty - 145600522 Przemkowski Park Krajobrazowy, na terenie którego znajduje się Pustynia Kozłowska znany jest jednak głównie za sprawą rozległych wrzosowisk. Bywa nazywany Wrzosową Krainą. „Wrzosowisko Przemkowskie” to bardzo cenny przyrodniczo obszar. To największe wrzosowisko na Dolnym Śląsku. . Województwo Zachodniopomorskie. Jest tam mały gaj regularnych sosen, który stał się sławny z powodu jednego małego „szczegółu” – 400 drzew ma dziwny zakręt u podstawy! Drzewa zasadzono około 1930 roku na terenie ówczesnych Niemiec. Wszystkie drzewa mają ostry łuk zaraz przy ziemi. Ich dziwny, ale piękny urok jest doskonale ujęty na poniższych zdjęciach wykonanych przez Kilian Schönberger’a. Nikt nie jest pewien, jak i dlaczego drzewa zostały wygięte, ale większość osób uważa, że było to zamierzone, mechaniczne. Drzewami można manipulować, aby stworzyć naturalne wygięcia, służące do produkcji mebli lub innych rzeczy. Inną teorię stanowią ciężkie opady śniegu, które mogły spowodować to ciekawe zjawisko. Więcej informacji: | Facebook | Instagram | Behance Tagi: Pomorze Zachodnie to nie jest teren, po którym można przemknąć, obserwując w pędzie obrazy za oknem samochodu. Zbyt wiele się tu dzieje, byśmy powstrzymali się od skręcania w boczne drogi i zaglądania w wyjątkowe miejsca. Choć według mapy trasa z Łeby do Międzyzdrojów liczy niespełna 280 km i można ją pokonać w niecałe 4 godziny, to na liczniku Skody Karoq, którą podróżowaliśmy, uzbierało się ponad 900 km. Przez tydzień zdążyliśmy odwiedzić kilkanaście miejsc. Oczywiście, jak to w naszych Crazy Wyprawach, staraliśmy się je dobierać tak, by miały jakiś związek z nauką, przyrodą, historią. Były kompletne porażki (sorry, Mielno…) ale większość miejsc to naprawdę świetne punkty dla każdego, kto lubi odwiedzać nieoczywiste, intrygujące, ciekawe kawałki Polski. Wybraliśmy dla Was 8 fajnych miejsc, z których Polska może być dumna. Partnerem naszej wyprawy była Skoda, której dzielny biały rumak Karoq cierpliwie zniósł dziwne drogi, piach oraz wypchany przez nas po granice możliwości bagażnik. Zatopiony las sprzed 3000 lat Zatopiony las. Fot. Crazy Nauka Kilka tysięcy lat temu rosła tu puszcza dębowo-bukowa. Potem nastał pożar, który strawił las. Następnie zasypał go piach i ślad po drzewach zaginął. Stale przesuwający się na południe Bałtyk niedawno odsłonił potężne, zapomniane pnie na plaży między Czołpinem a Rowami, w samym sercu Słowińskiego Parku Narodowego. To niesamowite, oddalone od głównych szlaków miejsce, w które mało kto dociera. W dodatku leży na najpiękniejszej plaży nad Bałtykiem! Pnie – jeszcze dwa lata temu majestatyczne – w tym roku jakby skarlały i widać, że wskutek działania fal się rozpadają. Śpieszcie się zobaczyć zatopiony las – tak szybko pochłania go morze! Jak dojechać? Samochodem można dojechać przez miejscowość Smołdziński Las do parkingu leśnego koło latarni morskiej w Czołpinie, a potem czeka nas 4,5-km spacer plażą (lub jazda rowerem). Gdzie spać? W Smołdzińskim Lesie jest duży wybór pensjonatów. My zawsze zatrzymujemy się w pokoju na terenie Camp Classic, kempingu prowadzonego przez bardzo fajnych, serdecznych ludzi. Jest tam również wypożyczalnia rowerów. Gdzie zjeść? Może to zabrzmi dziwnie, ale maleńki Smołdziński Las to istne zagłębie kulinarne! 1) Trattoria Riccardo jest jedną z najlepszych włoskich restauracji, w jakich byliśmy! Wszystko tu jest boskie: jedzenie, atmosfera i właścicielka, była diwa Teatru Muzycznego Roma w Warszawie. Szefem kuchni jest jej mąż, Włoch Riccardo. Ceny należą tu raczej do tych warszawskich. 2) Bardzo godny polecenia jest Bar pod Sosną, w którym za przystępną cenę po kokardę najedliśmy się rybami, pierogami i plackami ziemniaczanymi. 3) Dobre oceny w Google’u ma hipsterska restauracja Łąka, w której jednak nie udało nam się zjeść, bo akurat skończyło się większość potraw, łącznie z brzmiącymi wręcz obscenicznie plackami z makrelą 😉 4) W Klukach, kilka kilometrów od Smołdzińskiego Lasu, na terenie bardzo fajnego skansenu, znajduje się Karczma u Dargoscha. Zjedliśmy tu nietanie, ale przepyszne placki ziemniaczane – ze śledziem i łososiem. Plusy i minusy: + przepiękne i puste plaże + odjazdowe widoki + duży wybór noclegów i jedzenia w okolicy – do zatopionego lasu trzeba przejść/przejechać rowerem kilka km Wydmy w Łebie i Wyrzutnia Rakiet Wydmy pod Łebą. Fot. Crazy Nauka Już sam fakt, że to największe ruchome wydmy w Europie, powinien nas skłonić do odwiedzenia tego miejsca. Ale poza rekordowymi rozmiarami wydmy w pobliżu Łeby są po prostu pięknym i unikalnym miejscem. Ogromna połać piasku przesuwająca się w tempie kilku metrów rocznie na wschód pożera stopniowo dzielące je od Łeby lasy i ponoć za około 400 lat dotrze do miasta. Warto to zobaczyć, wrażenie niczym z pustynnej planety. W drodze na wydmy (lub wracając z nich) warto zobaczyć Muzeum Wyrzutnię Rakiet. To dawny niemiecki poligon z drugiej wojny, gdzie testowano rozmaite wunderwaffe z pociskami rakietowymi na czele. Po wojnie teren został przejęty przez ZSRR i dopiero w latach 60. wrócił do Polaków. Powstały tu znakomite polskie rakiety meteorologiczne, jeden z modeli przekroczył nawet granicę przestrzeni kosmicznej. Muzeum zdecydowanie warto zwiedzać z przewodnikiem. Rakieta Meteor. Fot. Crazy Nauka Jak dojechać? Polecamy statek, który wypływa z okolic Łeby i dowozi nas prosto pod wejście do Muzeum Wyrzutni Rakiet. Stamtąd możemy pójść piechotą lub podjechać meleksem do wejścia na wydmy. Powrót – do samej Łeby zawiezie nas meleks. Gdzie spać? Gdzie zjeść? Najwięcej miejsc noclegowych znajdziemy w samej Łebie, ale okoliczne miejscowości również zapewniają wielki wybór. My nocowaliśmy na sprawdzonym kempingu w Smołdzińskim Lesie, ale to godzina drogi od Łeby. Nie jedliśmy podczas wycieczki na wydmy. Przy wejściu do Muzeum znajduje się dobrze wyglądający bar, nie sprawdzaliśmy go jednak. Plusy i minusy: + miejsce wyjątkowe – przyrodniczo i estetycznie + dobre zejście na piękną i pustą plażę + ciekawa opowieść o Muzeum Wyrzutni Rakiet – na wydmach jest w sezonie mnóstwo ludzi – Muzeum nie każdego zainteresuje 16. południk w Chłopach Szesnasty południk. Fot. Crazy Nauka Oczywiście, południk o numerze 16 to czysto umowna linia. Ale świadomość, że stoi się dokładnie w miejscu, gdzie on przebiega, ma w sobie coś szczególnego. Dlatego w miejscowości Chłopy niedaleko Mielna postawiono potężny głaz, który zaznacza linię tego południka. Sam w sobie nie jest może cudem świata, ale na pewno stanowi dobrą okazję, by rzucić okiem na odczyt GPS-u i uświadomić sobie, jak działa ten system i jak wiele mu zawdzięczamy. To po prostu fajny przystanek w podróży przez Zachodnie Pomorze. Warto tylko zawczasu zainstalować w telefonie jakąś aplikację, która pokazuje odczyt z GPS-u. Jak dojechać? Paradoksalnie – wcale nie na GPS. Nam przynajmniej mapy Google’a wyznaczyły kuriozalną trasę drogami nie do przebycia. Najprościej znaleźć w Chłopach ulicę Kapitańską i dotrzeć samochodem lub pieszo do jej wschodniego końca znajdującego się tuż za niewielkim mostkiem. Tu zostawiamy nasz pojazd i wędrujemy na wschód piaszczystą drogą. Po około 500 metrach jesteśmy u celu. Gdzie spać? Gdzie zjeść? W Chłopach nie spaliśmy. I niekoniecznie polecamy też jedzenie, choć w lecie jest tu mnóstwo smażalni i barów. Przy kamieniu wskazującym 16. południk jest kilka ławek – to dobre miejsce, by zjeść własną kanapkę. Plusy i minusy + dobra okazja, by wytłumaczyć dzieciom, jak stworzono siatkę geograficzną + fajny pomysł na oryginalną promocję miasta – to nie jest coś, bez czego uznamy podróż za nieudaną – dojście mogłoby być porządnie oznaczone – Chłopy to bardzo głośna i tłoczna miejscowość Zagroda Pokazowa Żubrów na Wolinie Z wizytą u żubrów na Wolinie. Fot. Crazy Nauka Żubry tu, na drugim końcu Polski względem Białowieży?! A owszem, w Wolińskim Parku Narodowym utrzymywane jest stado żubrów, które traktuje się – ze względu właśnie na geograficzną odległość – jako coś na kształt genetycznej kopii zapasowej. W razie epidemii, o którą nietrudno w tak jednolitej genetycznie populacji, tutejsze stado powinno pozostać bezpieczne. Zagroda pokazowa to naprawdę dobra okazja, by zobaczyć żubry z bardzo bliska. Teren przypomina nieco ogród zoologiczny, a potężne ssaki stoją (czy częściej leżą) o kilka metrów od oglądających. Jest tu też sporo innych zwierząt, które z różnych względów nie mogły wrócić na wolność: dziki, bieliki czy jelenie. Jeśli dotąd nie widzieliście żubrów, to naprawdę świetna okazja. Jak dojechać? Gdzie spać? Gdzie zjeść? Zagroda, choć znajduje się dość głęboko w lesie, w rzeczywistości leży tuż obok Międzyzdrojów. W mieście widać zresztą kierujące do niej tablice. My dotarliśmy ulicą Leśną do parkingu, z którego dalej poszliśmy zielonym szlakiem drogą przez las około 1 kilometra. Spanie i jedzenie zapewniają w wielkiej obfitości Międzyzdroje. Plusy i minusy + żubry są tu blisko. Bardzo blisko + mnóstwo ciekawych informacji (np. o wielkiej ucieczce żubrów) umieszczono na tablicach – jeśli widzieliście żubry gdzie indziej, a zwłaszcza na wolności, nie spodziewajcie się zbytnich emocji – części zwierząt nie widać – to jednak nie zoo i mogą znajdować się w odległej części wybiegu Tarasy widokowe i grodzisko w Lubinie (wyspa Wolin) Grodzisko Lubin Fot. Crazy Nauka Jeśli chcecie odetchnąć i zobaczyć bodaj najpiękniejszy widok na Pomorzu Zachodnim, koniecznie tu przyjedźcie. Choć za wstęp trzeba zapłacić po kilka złotych od osoby, to warto. Z wysokiego wybrzeża kończącego się urwiskiem rozciąga się cudowny widok na Zalew Szczeciński i deltę Świny. Oraz na rozległe, pełne trzcin wyspy, na których gniazda budują setki (dosłownie) gatunków ptaków. Do tego w tym właśnie miejscu znajdują się pozostałości grodu z XII wieku i pierwszego kościoła chrześcijańskiego na Pomorzu. Niewielka wystawa pokazuje odnalezione tu artefakty, tablice informują o historii miejsca. Ale i tak nie będziecie mogli oderwać wzroku od widoku na zalew. Jak dojechać? Kierujemy się na miejscowość Lubin, w której w której szukamy skrzyżowania ulic Głównej i Dobrej. To w pobliżu dobrze widocznego kościoła pw. Matki Bożej Jasnogórskiej. Stamtąd krótka droga prowadzi do wejścia na punkt widokowy. Gdzie zjeść? Gdzie spać? Zjeść można jak najbardziej na miejscu. Na terenie tarasów znajduje się ładny pawilon z małym barem, gdzie dostaniemy kawę, gofry, lody i sporo innych pyszności. Warto tu usiąść choćby dla samego widoku i przyjemności zjedzenia czegoś w tak ładnym miejscu. Zdrzemnąć się można na wystawionych tu leżakach, ale poważnego noclegu najlepiej szukać w okolicach Międzyzdrojów. Plusy i minusy + wyjątkowo malownicze, przepiękne miejsce + niewielu ludzi i cisza + częściowo odsłonięte wykopaliska – płatne wejście Kamienne Kręgi w Grzybnicy Fot. Crazy Nauka To coś na kształt „polskiego Stonehenge” z naprawdę niezłą historią. W sosnowym lesie w Grzybnicy koło Koszalina stoją najprawdziwsze kamienne kręgi. Zbudowali je Goci, którzy przywędrowali tu ze Skandynawii w I-II wieku a w III wieku poszli dalej, w poszukiwaniu mitycznej krainy Oium, czyli gockiej „ziemi obiecanej”. Kiedy ją znaleźli nad Morzem Czarnym, nie zaprzestali wędrówek i w rezultacie podbili Rzym – jako Wizygoci i Ostrogoci. I tak historia, która zaczęła się nad Bałtykiem, zakończyła się upadkiem Cesarstwa Rzymskiego. W Grzybnicy jest 5 kręgów kamiennych i 101 grobowców. Byliśmy też na podobnym cmentarzysku w Odrach koło Chojnic w Borach Tucholskich. Oba miejsca robią duże wrażenie! Kręgi kamienne w Grzybnicy. Fot. Crazy Nauka Jak dojechać? Gdzie spać? Gdzie zjeść? Kiedy jedziemy drogą krajową nr 11 z Koszalina na Bobolice, za miejscowością Manowo (ale przed Grzybnicą) skręcamy w lewo w las za drogowskazem “Rezerwat Kamienne kręgi”. Zatrzymujemy się na leśnym parkingu tuż obok rezerwatu. Z Koszalina to jakieś 25 minut. Okolice Koszalina, Kołobrzegu i Mielna to zagłębie plażowych dmuchańców i parawanów, więc czym prędzej stamtąd uciekliśmy, zatrzymując się tylko na nocleg w cichym (!) i dość przyzwoitym pensjonacie Porto Mielno w Mielnie. Restauracje, z których skorzystaliśmy w tej okolicy, nie nadają się do polecenia. Plusy i minusy + fajny i tajemniczy klimat kamiennych kręgów + niezwykła historia Gotów + pusto – nieoczywisty skręt do rezerwatu – łatwo go przeoczyć Centrum Słowian i Wikingów w Wolinie Brama do Centrum Słowian i Wikingów na Wolinie. Fot. Crazy Nauka Na małej wyspie tuż obok miasta Wolin stoi kilkadziesiąt krytych strzechą chat, dwie bramy z umocnieniami obronnymi i nabrzeże portowe. Budowle oddają charakter Wolina z X-XI wieku, kiedy istniało tu jedno z największych miast w naszej części Europy, liczące 8-12 tys. mieszkańców. Olbrzymi jak na owe czasy port przyjmował do 300 statków. Pod koniec X wieku miasto podporządkował sobie Mieszko I, czyniąc z Wolina pierwszy port morski państwa Piastów. Obsługiwała go załoga złożona ze Słowian i wikingów. Właśnie dlatego, kiedy stworzono w tym miejscu skansen archeologiczny, nadano mu nazwę Centrum Słowian i Wikingów. Odbywają się tu malownicze festyny, festiwale i warsztaty archeologii rekonstrukcyjnej skupiające pełnych zapału rzemieślników tworzących wczesnośredniowieczną broń, instrumenty muzyczne, naczynia czy tkaniny. Warto pouczyć się od nich dawnego rzemiosła i posłuchać, jak z pasją opowiadają o tym fascynującym okresie naszej historii. Jak dojechać? Centrum Słowian i Wikingów leży na wysepce Wolińska Kępa na rzece Dziwna w miejscowości Recław koło Wolina. Dojechać tam można starym mostem przechodzącym w ulicę Zamkową w Wolinie. Obok skansenu jest rozległy parking. Gdzie spać? Największą bazą noclegową na wyspie Wolin dysponują Międzyzdroje, jednak pokoje są tam drogie, a miasto należy do tych raczej imprezowych. W poszukiwaniu spokoju pognało nas do Wrzosowa w okolicy Kamienia Pomorskiego, gdzie z czystym sumieniem polecamy Wam Domki u Danny’ego – nowiutkie, dobrze wyposażone i prowadzone przez przemiłego gospodarza. Gdzie zjeść? W weekendy i podczas festynów można dobrze zjeść w samym Centrum Słowian i Wikingów. Do wyboru pyszne podpłomyki i drożdżówki prosto z pieca. Do tego kwas chlebowy. Niczego więcej mi nie trzeba. Plusy i minusy + szczery entuzjazm rekonstruktorów + fajny klimat pięknego miejsca + zaskakujący kawałek nieznanej szeroko historii + jedyna w swoim rodzaju para przyjaciół-rezydentów skansenu: klacz i nieodstępujący jej na krok baran + dobry dojazd – zdarzają się najazdy wrzaskliwych wycieczek szkolnych – centrum jest ożywione tylko w określonych terminach – warto dopasować się do kalendarza imprez Krzywy Las koło Gryfina Krzywy Las. Fot. Crazy Nauka Ten dziwny powykrzywiany las nie powstał w żadnych “tajemniczych okolicznościach, jak piszą o tym zachodnie media (a piszą całkiem często!), tylko został stworzony przez ludzi. Otóż sosny te zostały zasadzone w 1934 roku, a następnie około 100 z nich podcięto od strony południowej i wygięto na północ. Dziś specjaliści sądzą, że powstałe w ten sposób “krzywulce” miały posłużyć do zrobienia z nich beczek czy mebli. Plany stolarzy pokrzyżowała wojna. Po jej zakończeniu nie było już tam nikogo, kto wiedziałby, dlaczego drzewa zostały wykrzywione. I tak narodziła się legenda… Kiedy tam przyjechaliśmy, wiele drzew było świeżo ściętych. Mam nadzieję, że ten pomnik przyrody przetrwa zakusy drwali, tak jak przetrwał ostatnią wojnę. Jak dojechać? Krzywy Las leży w miejscowości Nowe Czarnowo koło Gryfina, tuż przy drodze nr 31. Jadąc z Gryfina, skręcamy w prawo w słabo oznaczoną leśną drogę. Wjazd leży w “bramie” pod charakterystycznym rurociągiem. Gdzie spać? Gdzie zjeść? Zatrzymaliśmy się tam, będąc przejazdem, więc nie możemy w tej sprawie doradzić. Plusy i minusy + las tworzy niezwykły i bardzo fotogeniczny widok + na miejscu stoją tablice informacyjne – tu zaspokoimy naszą ciekawość – okolica jest dość nieciekawa – w sąsiedztwie leży Elektrownia Dolna Odra, a tuż obok Krzywego Lasu przebiega mało wyjściowy rurociąg ciepłowniczy – mało widoczne drogowskazy do lasu – stosunkowo niewielki obszar porośnięty krzywymi drzewami Tekst jest elementem współpracy z firmą Skoda. Partner nie miał wpływu na wyrażane przez nas opinie Przysłowia zawierające słowo las i drzewo jak i przysłowia o lesie to interesujący temat, pokazujący zarówno podobieństwa i różnice pomiędzy różnymi krajami. Oto kilka polskich wybranych na sieci: Ciągnie wilka do lasu. Im dalej w las, tym więcej drzew. Nie wywołuj wilka z lasu. Kto ma grzyby w lesie, tego zawsze radość niesie. Dla szumu do lasa nie iść. Drzwi do lasu. Im dalej w las, tym więcej drzew. Nie było nas, był las; nie będzie nas, będzie las. Nauka w las nie wiedzie, a z lasu wyprowadza. Jeden do Sasa, drugi do lasa. Nauka nie poszła w las. Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Drzewo, które skrzypi, dłużej w lesie stoi. Szumi las… ma czas. Powiedzenie „Jeden do lasa,drugi do Sasa” jest, przypuszczam, w tym zestawieniu klasycznie polskim. A w innych językach? Przysłowia szwedzkie są być może znane i w języku polskim. Oto kilka: „Gått åt skogen” czyli „Coś poszło w las” co oznacza zupełne niepowodzenie. „Lovar guld och gröna skogar” czyli „Obiecuje złoto i zielone lasy” co oznacza obietnice przesadne i wyolbrzymione. „Bättre en fågel i handen än tio i skogen” co oznacza powiedzenie znane i w Polsce „Lepszy jeden ptak w ręce niż dziesięć w lesie” a po polsku to powiedzenie z wróblem i kanarkiem na dachu. „Skogen är fattigman tröja” i pochodzi z Värmland, najbardziej lesistego rejonu Szwecji a oznacza po prostu „Las jest koszulą biedaka”. I to ostatnie jest być może odpowiednikiem polskiego Sasa i typowo szwedzkim, albo skandynawskim. A przysłowia w języku francuskim? „Avoir la gueule de bois” czyli „Mieć usta z drewna” co oznacza jak łatwo się domyślić, znane każdemu uczucie po przebudzeniu się na kacu. „L’amour est un incendie de forêt que personne ne veut ni ne peut éteindre” – „Miłość jest jak pożar lasu którego nikt nie chce i nie może zgasić” i tu od razu wiadomo że przysłowie jest francuskie. „C’est l’arbre qui cache la forêt” czyli „Drzewo zasłania las” co oznacza powiedzenie znane doskonale również i w Polsce czy w Szwecji. Widzimy szczegóły ale nie ogarniamy całości. To w zasadzie powinno być mottem dla Lasów Państwowych, w sensie przeciwnym, bo często odpowiadają na zarzuty tym właśnie przysłowiem. Lasy widzą zawsze lasy , przede wszystkim Lasy, nie jakieś tam drzewa. „Une forêt de Bondy” czyli „Las Bondy” co oznacza las w którym może spotkać cię coś złego. Pochodzi z VIII w. i zamordowania tam króla Francji oraz może być przykładem który porównawczo występuje prawdopodobnie w wielu językach. „Les forêt précédent les peuples, les déserts les suivent” co oznacza „Lasy poprzedzają ludzi, pustynie ludziom towarzyszą” i jest to powiedzenie autorstwa René de Chateaubriand. “Ecouter la forêt qui pousse plutôt que l’arbre qui tombe.” I to oznacza „Przysłuchuj się raczej lasowi który rośnie niż drzewu które upada” co z kolei powiedział Friedrich Hegel, po francusku, podobno. Ale przysłów z lasem nie brakuje i w innych językach. Jak te: „Bóg jest wielki ale las jeszcze większy” to w języku portugalskim ale pochodzi z Brazylii. „Bez ironii świat byłby jak las bez ptaków”, to znów francuskie, autorstwa Anatole France. I znów cytat z języka francuskiego: “Ecrire une chanson, c’est comme une chasse. Vous devez placer vos instruments comme vous placez des pièges pour capturer un animal dans la forêt.” To powiedziała Björk, po islandzku przypuszczam i oznacza – „Napisać piosenkę jest jak polowanie. Musicie ustawić instrumenty podobnie jak ustawić pułapki na zwierzynę w lesie”. Od razu poznać tradycję skandynawską z jej kulturą polowań z pułapkami. No i piosenkarkę skandynawską. Inne przysłowia: „Paw tańczył w lesie i nikt go nie widział” – to przysłowie z Indii i oznacza że dobre, piękne czy pozytywne działania powinny być widoczne dla wszystkich a nie pozostawiać w ukryciu. „Winne jezioro, mięsny las” to z kolei przysłowie chińskie i opisuje bardzo wystawne przyjęcie. „Nie ucz starego goryla ścieżek w dżungli” to powiedzenie pochodzi z Konga i znaczenia nie trzeba wyjaśniać. „Nieść gałęzie do Vallombrosa” to z kolei z Włoch. Vallombrosa jest czy była lesistym regionem w Toscanii i przypomina powiedzenie znane mi spod Babiej Góry a mianowicie to że żaden furman nie jedzie z drewnem do lasu, przeciwnie. Potem mamy powiedzenia znane chyba prawie wszędzie na świecie jak np. ” Ten który zasadził drzewo nie żył na próżno” „Żadne drzewo nie rośnie do nieba” „Pieniądze nie rosną na drzewie ale mogą wyrosnąć w drzewie” „Tak jak wołasz w lesie, taką masz odpowiedź” Przysłowia i powiedzenia związane z lasem i drzewami są bardzo liczne. Jeszcze liczniejsze są, przypuszczam, przysłowia i powiedzenia związane z dzikimi zwierzętami i polowaniem oraz łowiectwem. Co oznacza po prostu ogromne znaczenie lasu, zwierzyny i polowania dla człowieka i jego kultury. Zdjęcie: geocaching Jednym z rodzajów kradzieży jest kradzież drzewa z lasu (tzw. kradzież leśna) – ustawodawca wprowadził ten czyn do kodeksu karnego oraz kodeksu wykroczeń w związku z koniecznością ochrony przyrody. Co oznacza kradzież drzewa? Wyróżnia się dwa podstawowe rodzaje kradzieży drzewa. Pierwszy z nich polega na celowym wyrębie drzewa w celu przywłaszczenia, co oznacza sytuację, w której sprawca w lesie odcina (odpiłowuje) rosnące drzewo od podłoża. Drugi rodzaj wiąże się natomiast z kradzieżą drzewa wcześniej powalonego (np. przez wichurę) lub wyrąbanego (drewno opałowe przygotowane do sprzedaży). Jeśli wartość kradzieży drzewa przekracza ¼ minimalnego wynagrodzenia (w roku 2014 – 420 złotych), wówczas sprawcy grozi kara jak za zwykłą kradzież, czyli pozbawienie wolności od 3 do 5 lat. W sytuacji, gdy kwota kradzieży jest niższa, kradzież ma charakter wykroczenia, a sprawcy grozi areszt, ograniczenie wolności lub konieczność zapłacenia grzywny. Co więcej, w przypadku skazania za kradzież drzewa (zarówno wyrąbanego, jak i wcześniej powalonego), sprawca będzie musiał zapłacić tzw. nawiązkę w wysokości podwójnej wartości drzewa. Jeśli sprawców było kilku, każdy z nich płaci nawiązkę osobną. Warto zaznaczyć także, że drzewo, które zostało skradzione, zostaje sprawcy odebrane, jeśli jednak do tego nie doszło (ponieważ np. drzewo zostało wcześniej spalone), sprawca ma obowiązek zapłaty jego za kradzież gałęzi Jeśli przedmiotem kradzieży są gałęzie, krzewy (np. w celu palenia nimi w piecu), np. pochodzące z lasu (który nie należy do sprawcy), to czyn ten uznaje się za wykroczenie (np. 148 art. kodeksu wykroczeń). Wówczas karą dla sprawcy jest grzywna, a ponadto może on zostać zobowiązany do zapłaty tzw. nawiązki do wysokości 500 złotych. Zakup kradzionego drzewa Bardzo ważne jest to, że świadomy zakup kradzionego drzewa (jak każdego kradzionego przedmiotu) również jest karany – jeśli nie mamy pewności co do źródła, lepiej po prostu nie kupować. Nie tylko kradzież, ale… Musimy także pamiętać, że kara grozi nie tylko za kradzież lub zakup kradzionego drzewa. Jeśli niszczymy roślinność, np. przydrożne drzewa i krzewy, również musimy liczyć się z karą. Czy uważacie, że kara za kradzież drewna (szczególnie dotycząca już powalonych drzew) jest właściwa? Tak dziwnego lasu nie ma w całej Polsce - w pobliskim Nowym Czarnowie, cztery kilometry od Gryfina, nieopodal Elektrowni „Dolna Odra” rośnie wyjątkowa przyrodnicza osobliwość - „Krzywy Las”. Jest to skupisko około 100 zdeformowanych sosen rosnących na obszarze około 0,30 ha. Posadzono je najprawdopodobniej w 1934 roku. Tuż nad ziemią pień zamiast rosnąć pionowo - skręca pod kątem 90o i wygina się szerokim łukiem ku górze. Wszystkie pnie wygięte są w kierunku północnym. Widok, jaki tworzą te drzewa jest niesamowity. Dookoła tego miejsca rosną proste sosny, wygląda więc na to, że ktoś kiedyś musiał się przyczynić do pokrzywienia drzew. Czy deformacja sosen była zamierzona? Taki charakter krzywizn pni sosny pospolitej jest bardzo rzadko spotykany. Widać na nich wyraźnie, że powstały w wyniku mechanicznych uszkodzeń. Poziome pałąkowate wygięcia mają długość od jednego do trzech metrów. Nad łukiem pnie pną się już pionowo do góry. Sosny pomimo swojego wieku są stosunkowo niskie, nie ma wśród nich takiej, której wysokość przekroczyłaby 15 metrów. Oglądając pnie drzew można zauważyć, że na początku zgięcia znajdują się stare sęki, a więc młode drzewka prawdopodobnie były nacinane przy bocznych gałązkach. Liczba słojów w sękach mówi, że zabiegi te były wykonywane na drzewkach około 7-10 letnich. Na temat powstania tego lasu niewiele wiadomo. Jednak istnieje wiele hipotez próbujących wytłumaczyć to niezwykłe zjawisko. W gospodarce leśnej, a zwłaszcza w sztuce ogrodowej znane są przypadki specjalnego uszkadzania i późniejszej hodowli drzew nienaturalnie wygiętych do specjalnych zastosowań, na przykład do budowy łodzi, kadzi, mebli, sprzętów gospodarstwa domowego, a w końcu także ku ozdobie. Sosny w podgryfińskim „Krzywym Lesie” zapewne także miały służyć potrzebom człowieka. Zagadka lasu czeka więc na rozwiązanie. Może udało by się odnaleźć jeszcze przedwojennego gajowego, lub kogoś z jego rodziny? Przed drugą wojną światową w lasach pomorskich panował wszak porządek, nie każdy mógł sobie pozwolić na jakąkolwiek ingerencję w drzewostan. Dziś „Krzywy Las” administracyjnie należy do Nadleśnictwa Gryfino, Leśnictwa Wełtyń. Drzewa zostały uznane za powierzchniowy pomnik przyrody. Zachowajmy je dla potomności. Do "Krzywego Lasu" dojedziemy najprościej od strony Gryfina. Przystanek PKS znajduje się tuż przy "Krzywym Lesie". Z miasta kierujemy się w stronę Chojny. Przed estakadą nad torami kolejowymi skręcamy w prawo w kierunku Nowego Czarnowa - Elektrowni "Dolna Odra". Po dotarciu do dużego skrzyżowania w kształcie trójkąta, po prawej stronie stoi czteropiętrowy budynek. Zaraz za nim skręcamy w polną drogę. Po przejściu ok. 150 metrów należy iść dalej wzdłuż rurociągu ciepłowniczego, który niezbyt estetycznie odgradza las od terenu zabudowanego garażami i zajętego przez pracownicze ogrody działkowe. „Krzywy Las” znajduje się za budynkiem, a wejść do niego można pod łukiem rurociągu tworzącym „bramę do lasu”. Pamiętać należy, że miejsce to zasługuje na specjalną opiekę i troskę, bo jest jedyne w swoim rodzaju.

las z krzywymi drzewami